Chodzę, nie biegam. Odpuściłam sobie bieganie i pogodziłam się z myślą, że nigdy tego nie polubię. I tak chodzę. Chodzę na razie trzy razy w tygodniu, przez godzinę, żwawym tempem. Prawie Nordic Walking, tylko że bez kijków. Chodząc słucham muzyki i myślę. Przewagą chodzenia nad bieganiem jest możliwość myślenia podczas wysiłku. Słyszę swoje myśli i pomysły, a nie tylko ciężki oddech. A myśli i pomysłów mam ostatnio dużo. Teraz, kiedy egzaminy na uczelni za mną w mojej głowie pojawiło się dużo miejsca na inne sprawy. Staram się wykorzystać tę pozytywną energię. Drugiem punktem dającym chodzeniu przewagę nad bieganiem jest możliwość robienia zdjęć. Krótki postój w celu zrobienia zdjęcia nie wybija z rytmu i sprawia ogromną przyjemność. I tak podczas moich ostatnich dwóch sesji zrobiłam kilka zdjęć, żeby móc się z Wami podzielić widokami z trasy.