Manchester

Pogoda wróciła do normy, pada. Mam nadzieję, że i u mnie wszystko wróci do normy. Nie żebym miała jakieś inne wyjście.

Dzisiaj wróciliśmy z Manchesteru, przez Londyn i Belgię. Powitała nas typowo holenderska pogoda, leje jak z cebra i wygląda na to, że jak na razie nie ma zamiaru przestać. Jesień pełną parą. Mam nadzieję, że zmobilizuje mnie to do pracy i dam radę wszystkiemu co mnie czeka, a trochę tego jest. Na studiach zbliżam się nieubłaganie do okresu egzaminacyjnego i muszę napisać kilka esejów. Najlepiej by było gdybym się wyrobiła w przeciągu najbliższych dwóch tygodni. Zważywszy, że egzamin jest w piątek w drugim tygodniu wymagana jest mobilizacja pełną parą. Planowanie dni musi być bardzo dokładne i koniec z marnowaniem czasu na pierdoły. Bloga też nie mogę zaniedbywać tak jak wcześniej, bo wstyd mi przed czytelnikami poświęcającymi mi swój cenny czas. Nie pozostaje mi nic innego jak zastosowanie się do wszystkich porad, które przeczytałam w ostatnim tygodniu i zabranie się do roboty. Będę sobie włączała Noisli lub Coffitivity, żeby wspomóc kreatywny proces i mam nadzieję, że niedługo będę mogła zaraportować pozytywne efekty pracy.