Zegar

Zmiana czasu wiąże się zawsze z narzekaniami, spóźnieniami lub byciem gdzieś za wcześnie. Jednak zmianę czasu na zimowy da się polubić. Naprawdę. 

Po pierwsze zmiana czasu na zimowy jest lepsza dla naszego organizmu niż na letni. Nasz zegar biologiczny liczy trochę więcej niż 24 godziny, więc wydłużenie dnia jest dla nas łatwiejsze niż skrócenie, co ma miejsce przy zmianie czasu na letni.
Dla mnie pierwszy tydzień po zmianie czasu na zimowy to okres doskonałej wymówki dla zakopywania się pod pierzyną już o godzinie 21:00. Przecież to już 22:00 starego czasu! Więcej czasu na wieczorne czytanie to jeden z większych plusów zmiany czasu na zimowy.
Po drugie to świeczki, świeczki i jeszcze raz świeczki, które można zapalać już późnym popołudniem. To jedno z najpiękniejszych oświetleń jakie można sobie  zafundować w domu.
Muszę też przyznać, że po długich letnich dniach (w Holandii latem robi się ciemno dopiero koło 23:00) cieszą mnie długie jesienno-zimowe wieczory, kiedy dużo wcześniej mam poczucie, że już nic nie muszę i mogę spokojnie usiąść na kanapie i się zrelaksować, poczytać książkę czy obejrzeć film.
Wczesne wieczory to też ładne miasto, oświetlone już świątecznymi dekoracjami. Trochę wcześnie, ale klimat jakiś taki bardziej przyjazny się tworzy i ludzie jakby mniej się spieszą wieczorami.
Mam też co roku wrażenie, że początki czasu zimowego to dla mnie bardziej produktywny okres. Jakoś łatwiej mi się skupić na studiach i innych zadaniach. Nie wiem czy to wpływ ciemności i w związku z tym spokojniejszej głowy, czy braku chęci wychodzenia z domu, co pozwala na większe skupienie się na tym co się da wyprodukować w domowych pieleszach.