Kocury

Ogarnął mnie przeokrutny leń. Nic mi się nie chce, najchętniej leżałabym na kanapie i czytała książki, albo oglądała filmy i seriale. A najchętniej zamieniłabym się w kota.

Nie lubię jak mnie dopada taki długotrwały leń. Jeden dzień, no może dwa jest fajnie, ale potem zaczyna przeszkadzać. Po pierwsze, nie mam czasu na lenistwo, bo na studiach mam kupę roboty. Po drugie, w czwartek zaczynam warsztaty dla tłumaczy literackich i to nie jest najlepszy moment na nic-mi-się-nie-chce-humor.

Pogoda też nie pomaga, jako że jest deszczowo i szaro, jak to w listopadzie. Próbuję więc dodawać sobie energii sportem i pysznym jedzeniem. W końcu nic tak nie poprawia humoru jak talerz smakowitego makaronu z pysznym sosem mięsno-warzywno-pomidorowym.

Teraz uciekam się zajadać, oglądając serial The Good Wife. Jak jeszcze nie znacie, to gorąco polecam.

Jakieś pomysły na pozbycie się lenia?