Week15

To był dziwny tydzień. Zanim się obejrzałam już była sobota, a ja nic nie napisałam na blogu od poniedziałku. Nie tak miało być. Co ja takiego robiłam przez ten tydzień?

We wtorek zaczęłam znowu zajęcia na uniwersytecie, a w środę przyjechał do nas znajomy z Anglii w odwiedziny. I tak jakoś przebimbałam ten tydzień czytając, delektując się śniadaniami i leniąc się na kanapie w kocim towarzystwie.

Na powitalną kolację dla S. zrobiłam pysznego pieczonego kurczaka, według przepisu Nigelli Lawson z Nigellissimy. To jedno z najłatwiejszych i najbardziej efektownych dań jakie do tej pory przygotowałam w mojej kuchennej karierze.

Dosyć spontanicznie upiekłam też bananowca. Szkoda mi było wyrzucać przejrzałe banany, które już kilka dni leżały w kuchni i nikt ich nie chciał zjeść.

Wydaje mi się, że dopadła mnie wreszcie lekka zimowa depresja. Nic mi się nie chce i jestem ciągle senna.  Mam nadzieję, że szybko mi przejdzie i wszystko wróci do normy.