Siedzę w dużym pokoju przy stole i tłumaczę tekst na konsultacje z tłumaczeń. W zasadzie to nie robię tego co powinnam, tylko szukam pomysłu na biurko. 

Mam biurko, ale raczej powinnam powinnam powiedzieć biureczko. Nie mieści mi się na nim komputer, słownik, książka, którą tłumaczę i zeszyt z notatkami. W takich momentach muszę się przenosić na stół w dużym pokoju.

Podoba mi się pomysł zbudowania własnego biurka, szczególnie że w pokoju gościnnym leży jeszcze kilka pięknych desek, pozostałości po budowaniu regału na książki.

Wygląda na to, że sprawa jest prosta. Wystarczy kupić kilka szafek w Ikei, przymocować do nich deski i biurko gotowe.

Już od dłuższego czasu marzy mi się długie biurko pod oknem. Coś mi się zdaje, że znalazłam sobie projekt na następny weekend.