Bez większych wstępów zapraszam na kolejne 10 dni szczęścia.

Dzień 61: Chmury. W tym dniu pasowały do sytuacji w mojej głowie.

Dzień 62: Książka na spotkanie z moją grupą książkową (czytelniczą?).

Dzień 63: Chleb domowego wypieku. Ten zapach, och ten zapach.

View this post on Instagram

Just made some limocello. Day 64 #100happydays

A post shared by Anna Maria Boland (@annamboland) on

Dzień 64: Limoncello domowej roboty.

Dzień 65: Dwie godziny z książką, pilnując studentów na egzaminie.

Dzień 66: Dzieci (nie moje) w łóżkach i wreszcie mam chwilę dla siebie.

Dzień 67: Ten moment, kiedy mogę wybrać kolejny świat, w którym się zagłębię.

Dzień 68: Kawowy bananowiec.

Dzień 69: Te inspirujące słowa wypowiedziane przez Aidan Donnelley Rowley.

Dzień 70: Karta biblioteczna, dzięki której niezliczone ilości książek są w zasięgu ręki.
Chcesz być na bieżąco? Znajdź mnie na Instagramie.