IMG_4033

Tańczące chmury

Nie było mnie. Byłam na krótkich wakacjach bez internetu. Bardzo świadomie wynajęliśmy domek, w którym nie było dostępu do sieci. I wiecie co? Było wspaniale. Przyznaję, że trochę obawiałam się tego wyjazdu, ale nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Byliśmy we Francji, w Wogezach, w małej wiosce, w której nawet nie ma sklepu. Zresztą do wioski było 2,5 km. Nasz domek stał na wzgórzu, a wokół mnie była cisza, dużo drzew i nieustający śpiew ptaków. Cudowne oderwanie od hałaśliwego bytu moich sąsiadów.

Zastanawiacie się pewnie co tam robiliśmy? A. trenował na rowerze, a ja czytałam książki, patrzyłam na tańczące chmury, albo rozmyślałam. Wieczorem gotowaliśmy i kładliśmy się o bardzo wczesnej godzinie spać. Zero kontaktu z rzeczywistością, bez telewizji, radia i już wspomnianego internetu. Było cudownie. Takiego odpoczynku było mi trzeba.

Czytam "Wałkowanie Ameryki" Marka Wałkuskiego

Czytam “Wałkowanie Ameryki” Marka Wałkuskiego

To moje pierwsze wakacje, od czterech lat, podczas których nic nie musiałam. Po powrocie nie czekał na mnie egzamin, termin składania pracy, ani żadne inne musie. Przez pierwsze dwa dni miałam poczucie, że o czymś zapomniałam, że coś jest nie tak. Na koniec tygodnia miałam natomiast poczucie niedosytu. Mogłabym tam zostać jeszcze tydzień, czytać, pisać, myśleć i nic nie musieć. Do tego dodałabym trochę jogi i spacerów i przepis na udane wakacje gotowy.

Teraz już wiem, że częściej chcę wyjeżdżać do miejsc, gdzie nie ma zasięgu. W dobie mediów społecznościowych i smartfonów, zapominamy o chwili dla siebie. Nie zrozumcie mnie źle, ja uwielbiam mój telefon i możliwości jakie mi daje internet. Czasem jednak dobrze jest się odłączyć, przewiać głowę, oderwać od nieustających bodźców, dostarczanych poprzez ekran telefonu, tableta czy komputera.