IMG_4801

Zamek Królewski w Warszawie

Do Warszawy pojechaliśmy samochodem. Plan był taki, że A. będzie trenował na torze kolarskim w Pruszkowie, a ja w tym czasie polatam po księgarniach i spotkam się z bardzo starymi znajomymi. Resztę czasu spędzimy razem na spotkaniach z rodziną i spacerach po mieście, w którym się poznaliśmy.

Wyszło trochę inaczej. Przeziębienie i smutny pan w biurze toru w Pruszkowie pokomplikowali A. plany treningowe. Po dwóch dniach A. sprzedał przeziębienie swojej ukochanej żonie i długie spacery po Warszawie diabli wzięli. Ach, życie… Mimo przeciwności losu A. udało się skorzystać z toru, a ja odwiedziłam kilka księgarni i przespacerowaliśmy się po mieście.

W Warszawie dni upływały nam głównie na spotkaniach z rodziną i nadmiernym jedzeniu. Domowe obiady, brunch w hotelu Westin, golonka w Kompanii Piwnej na Podwalu i tradycyjnie kolacja we dwoje w Bacio na Wilczej. To był pyszny pobyt, ale cieszę się, że takie obżarstwo nie przytrafia mi się częściej.

Spotkałam się z przesympatyczną Tati z Poszli-Pojechali, którą do tej pory znałam tylko z Twittera, Instagrama i bloga. Miałam spotkanie z kolegami z podstawówki i chociaż tłumów nie było, bardzo się cieszę, że udało nam się spotkać. Okazuje się, że z niektórymi ludźmi zawsze może być po drodze, nawet po ponad 20 latach.

W sobotę przespacerowaliśmy się Traktem Królewskim po świeżo świątecznie oświetlonej Warszawie. W towarzystwie mojej siostry, szwagra, ich super fajnych dzieci i mojej przyjaciółki L. spędziliśmy wesołe popołudnie i wieczór. Idealnie na zakończenie wizyty.