Foto: Jeff Sheldon / Unsplash

Foto: Jeff Sheldon / Unsplash

Połowinki. Wywołują u mnie zadumę. Nie nad upływem czasu, bo nawet nie jest tak źle. Mam wrażenie, że czas trochę zwolnił. Zastanawiam się jednak nad sobą i tym co robię, a raczej jak robię i dlaczego tak mało. 

Jestem na półmetku roku, w którym mam być odważna, mam skakać na głęboką wodę, nawet przy braku wszystkich znaków na niebie i ziemi. Mam na nie nie czekać, tylko działać. Tak sobie założyłam w styczniu.

Patrzę na ostatnie sześć miesięcy i nie jestem szczególnie zachwycona. Sobą nie jestem zachwycona. To nie tak, że nic nie zrobiłam, ale mogłabym więcej. Powinnam zrobić więcej. Tymczasem ostanie pół roku upłynęło mi głównie na planowaniu, rozmyślaniu nad projektami i pomysłami.

Czas wypuścić je z inkubatora, przestać czekać na lepszy moment, na przypływ odwagi. Posłuchać się tych, którzy mi mówią, że potrafię i trzymają za mnie kciuki.

Trudno jest mi sprzedawać siebie, zachwalać przed światem. Jednak muszę się przełamać i walczyć. Nikt inny tego za mnie nie zrobi.