Pomidorowe marzenie

Zdjęcie: Kaboompics.com
Zdjęcie: Kaboompics.com

Parę miesięcy temu dostaliśmy od teściów roślinkę pomidorową, taką w doniczce, z pomidorkami koktajlowymi. Bez przekonania postawiłam ją na balkonie. Znając moje zdolności do uśmiercania roślin doniczkowych, nie wróżyłam jej niczego dobrego. 

I rzeczywiście, już w pierwszych dniach pobytu na naszym skromnym balkonie, zaczęły żółknąć i wysychać liście, a pomidorki, które już na niej były, przejrzały i popękały. Mimo to postanowiłam jeszcze spróbować ją ocalić. Oberwałam wszystkie brzydkie liście, zerwałam i wyrzuciłam pomidorki i czekałam na cud.

Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, roślinka odżyła, podlewałam ją więc i codziennie przyglądałam się mojemu małemu cudowi. W tej chwili wisi na niej jakieś dwadzieścia pomidorków. Większość jeszcze zielona, ale co parę dni możemy zrywać te już dojrzałe owoce i zjadać je jak cukierki.

Za każdym razem, gdy przegryzam takiego pomidorka, śmieję się w głos. Niesamowite doświadczenie smakowe. Już zapomniałam jak może smakować pomidor. Przypomina mi się dzieciństwo, kiedy pomidory jadło się jak jabłka. Uwielbiałam zagryzać nimi kanapki. Pomidory miały tyle smaku, słodkości, wręcz czuło się w nich słońce.

Coraz częściej pojawia się u mnie myśl, małe marzenie, o domu z ogródkiem. Ogródkiem, gdzie rosłyby warzywa i zioła, może jakieś drzewko owocowe. Domu na odludziu, ale na tyle blisko miasta, żeby można tam było pojechać na rowerze.

Domu bez sąsiadów za ścianą, bez odgłosów ich telewizora każdego wieczoru, bez brzęczenia pieca grzewczego zza ściany, bez jęcząco-wreszczących, płaczliwych dzieci.

Domu bez pijanych ludzi o trzeciej w nocy pod oknami i kobiet, których głos staje się pięć tonów wyższy, gdy krzyczą do siebie, przez pięć minut, na pożeganie “doei, doeoeoeoeiiiii”.

Domu, w którym zawsze będzie można odpocząć w zupełnej ciszy, Domu z ogródkiem, z którego będzie się unosił zapach bazylii i rozmarynu i gdzie będzie słychać brzęczenie pszczół.

4 thoughts on “Pomidorowe marzenie

  1. Aktualnie kończę trudną batalię w postaci uchronienia mięty i bazylii przed upałami. Bazylia się obroniła, mięta chyba nie wyjdzie z tego cała ;(

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.