Foto: kaboompics.com

Foto: kaboompics.com

Jak wyobrażaliście sobie swoje dorosłe życie, kiedy mieliście jeszcze 16, 17 czy 20 lat? Ślub, wesele, dzieci, dobra praca? Niekoniecznie w tej kolejności. A może miały być światowe podróże i życiowa wolność? Spełniliście te oczekiwania?

Wielu trzydziesto- i czterdziestolatków jest zawiedzionych swoim dorosłym życiem. Nie spełnienie oczekiwań z młodości wisi im ciągle gdzieś nad głową. Jest jedno ważne pytanie, które powinni sobie zadać: czyje są te oczekiwania, których nie udało im się spełnić?

Okazuje się, że bardzo często czujemy zawód niespełnionych oczekiwań innych. To te zdania, komentarze i życzenia, które przez całą młodość wypowiadali nam do ucha rodzice, dziadkowie i inni członkowie rodziny. Najwyższy czas się od nich uwolnić.

Kiedy byłam nieposłuszną szesnastolatką, wydawało mi się, że w wieku trzydziestu lat będę już ustatkowaną kobietą. Jednak życie zafundowało mi sporą niespodziankę. To właśnie wtedy postanowiłam zmienić swoją zawodową ścieżkę. Poszłam na studia, zmieniłam pracę, parę lat później zrezygnowałam z niej zupełnie, żeby móc się dalej rozwijać w wybranym przeze mnie kierunku.

W moim przypadku był to powrót do młodzieńczych marzeń. Jednak moje, lub nie zupełnie moje, oczekiwania ustatkowanego życia nie do końca się spełniły. Po drodze okazało się, że mam w sobie zdolność dopasowywania się do tego co aktualnie dzieje się w moim życiu, do zmiany perspektywy i oczekiwań wobec siebie.

Zdałam też sobie sprawę z tego, że wiele z tych oczekiwań nie pochodziło ode mnie. To były oczekiwania otoczenia, które każdy z nas gdzieś podświadomie chce wypełnić. Warto je czasami odrzucić i zastanowić się nad tym, co my chcemy od życia i jak chcemy je wypełnić.

Nie jest to łatwa droga, ale ja jestem z tych wiecznie szukających. Lubię zmiany, nowe wyzwania i sprawdzanie własnych możliwości. To wszystko doprowadziło mnie do tego punktu, w którym jestem tu i teraz. I wiecie co? Jestem szczęśliwa w tym moim niepoukładanym życiu.