Dag04_06

Skoro subiektywnie, to musi też być o mnie samej w tym całym emigracyjnym zamieszaniu. Moja emigracja to bardzo świadomy wybór, a kraj docelowy został mi niejako narzucony. Dziesięć lat później mogę szczerze powiedzieć, że doskonale się tutaj odnalazłam, chociaż gdybym mogła sama wybierać, pewnie nie zdecydowałabym się na Holandię. O tym, co mnie przygnało do kraju wiecznego wiatru i deszczu już pisałam. 

Emigracja zmienia ludzi. Mnie zmieniła bardzo, chociaż czasem się zastanawiam czy to sprawka emigracji czy miłości mężczyzny u mego boku. Muszę przyznać, że miałam więcej szczęścia niż rozumu, przeprowadzka do innego kraju po tak krótkiej znajomości mogła się przecież skończyć zupełnie inaczej. Skoczyłam jednak do tej wody i wcale nie żałuję.

Mimo że na początku szukałam stabilizacji w nowym życiu, chciałam wrócić do wykonywanego w Polsce zawodu, to przez ten cały czas zachodziły we mnie zmiany. Pojawił się jakiś taki wewnętrzny bunt przeciwko wszystkiemu co znajome.

Odkrywanie nowego kraju, nowego języka, nowego sposobu życia spowodowało również odkrywanie siebie. Znalazłam w sobie pokłady odwagi, o które wcześniej nigdy bym siebie nie posądzała. Odżyły stare, bardzo stare marzenia i to właśnie tutaj po raz pierwszy zdobyłam się na ich realizację. Oczywiście, że nic by z tego nie było bez wsparcia mojego ulubionego męża, ale decyzje musiały wyjść ze mnie, przebić się przez moją niepewność.

Emigracja przyniosła w moim życiu ogromne zmiany. Zmieniłam się ja, moje widzenie świata, zniknęło zgarbienie pleców, odnalazłam siebie taką, jaką zawsze, po cichu, chciałam być. Odnalazłam swój dom, chociaż może się okazać, że ten fizyczny będzie kiedyś w jeszcze innym kraju.

 

Jeżeli chcecie poczytać o emigracji z innej, alfabetycznej, perspektywy, zajrzyjcie na blogi moich koleżanek z Klubu Polek na Obczyźnie. Spis znajdziecie tutaj