kaboompics.com_Office Space_ Woman writing

Zdjęcie: kaboompics.com

Końcówka roku była dziwna, melancholijna i zamyślona. Lekko oderwana od rzeczywistości. Od powrotu ze zjazdu, 14 grudnia, nie napisałam ani jednego słowa. Chciałam, ale mi nie wychodziło. Nie wiem ile razy pochylałam się nad klawiaturą lub pustą kartką. 

Nie wiem co mnie wpędziło w ten stan, ale bardzo temu czemuś dziękuję. To zamyślenie, zaglądanie w siebie bardzo mi pomogło. Teraz już wiem, bez najmniejszych wątpliwości, gdzie chcę być i co chcę robić. I wiem, że nabrałam siły do walki o siebie i swoje plany.

Zeszłej nocy śniło mi się, że piszę. Śniły mi się całe akapity. Szkoda, że nie mogłam ich przez sen zapisać. Śniła mi się Ewa Madeyska, od której uczę się pisania prozy. Śniły mi się rozmowy o pisaniu, słowa, zdania, teksty. I w tym śnie byłam szczęśliwa, lekka, pozbawiona obaw.

Przeczytałam dzisiaj u Kamili, na Instagramie, że pierwszy sen jest przepowiednią na cały rok. Niech się ziści!