kaboompics.com_Female hands on typewriter keyboard

Zdjęcie: kaboompics.com

Nie, nie będę się tłumaczyć z długiej nieobecności. A może jednak, tylko trochę. Bo chodzi za mną ostatnio pytanie: dlaczego nie piszę? Nie piszę na blogu, nie piszę w dzienniku, nie piszę nawet na Tweeterze. Na studia piszę tylko tyle, ile muszę. Dlaczego nie piszę, skoro to jest to, co chcę robić?

Wymówek mam setki, jeśli nie tysiące. Wszyscy je znamy, wszyscy z nich korzystamy.
Po ostatnim weekendzie w Warszawie, zdałam sobie sprawę, że ja po prostu czekam. Na przyzwolenie. Tylko kogo lub czego? Nikt mi nie powie, że mogę pisać. Nikt mi też nie zabroni. Na co więc czekam?

Pytam znajomych pisarzy, co sądzą o moich tekstach. Szukam w nich aprobaty dla mojego pisania. Tylko czy oni mogą mi ją dać? Co takiego musieliby powiedzieć, żebym im wreszcie uwierzyła?

Myślę sobie, że jak skończę studia podyplomowe, to ruszę z kopyta. Będę pisać, pisać, pisać. Będę? Czy dam sobie zgodę na to, żeby wreszcie się w tym pisaniu zanurzyć? Pozwolę sobie na straszną pierwszą wersję w imię myśli, że nie można zredagować pustej kartki?

Nie wiem dlaczego sama sobie nie pozwalam na wypuszczenie się na te szerokie wody. Nie wiem dlaczego sama sobie dokuczam krytykanctwem. Nie wiem jak mogę siebie przekonać, że im więcej będę pisać, tym będzie lepiej.

Zapisałam się do 21-dniowego wyzwania, „Piszę codziennie”. Dzisiaj dzień drugi, a ja nie wykonałam żadnego z zadań. Już na starcie podstawiam sobie nogę. W końcu to są krótkie zadania i nie muszę ich nikomu pokazywać.

Czytam teksty innych, osób biorących udział w wyzwaniu i moich koleżanek i kolegów ze studiów, i natychmiast się blokuję. Bo oni są tacy kreatywni i mają takie świetne pomysły. A ja? Ja mam głowę zamkniętą na cztery spusty. Tylko czy ja sobie tego nie wmawiam?

Znowu postanawiam zacząć od nowa. Będę pisać. Lepiej, gorzej, ale będę. Odpuszczę sobie trochę, wyślę krytyka na urlop i poproszę, żeby zabrał ze sobą strach. Mam ochotę powalczyć o siebie i swoje marzenie. Dosyć czekania na najlepszy moment, koniec studiów czy idealne krzesło przy biurku. Koniec z wymówkami.