IMG_7525

Późny poranek z okna mojej sypialni.

Obudziłam się dzisiaj za piętnaście dziewiąta. To moja pierwsza, całkowicie przespana noc od miesiąca. Nie wiem co się stało, czy też nie stało, ale spałam, tak po prostu. Przebudziłam się w nocy jeden raz i tylko na krótką chwilę, a potem o siódmej rano i znowu o ósmej czterdzieści pięć. Co za szczęście. 

Dobudzanie się po tej przespanej nocy zajęło mi z godzinę, ale to nic, bo poniedziałek jest moim dniem wolnym. I tak powoli celebruję sobie śniadanie i piszę tutaj, żeby podzielić się dobrą nowiną. Mam nadzieję, że ten trend się utrzyma i nie będę chodziła zmęczona, bo zdecydowanie takiej siebie nie lubię.

Lubię mieć ochotę na sport, spacer i wycieczkę nad morze, a ostatni miesiąc upłynął mi pod znakiem „ale jestem zmęczona”. Najchętniej leżałam na kanapie z książką w ręku i zdecydowanie unikałam spotkań poza domem. Wychodziłam tylko do pracy i po zakupy.

Dzisiaj planuję popracować nad tłumaczeniem opowiadania, wyszorować łazienkę, wypocić się z Chodakowską i pójść na mały spacer przed kolacją. Wieczorem położę się wcześnie do łóżka i poczytam. Spokojnie, bez szaleństw.

Lubię takie dni i siebie w nich też lubię.