Na początku tego roku miałam wielkie plany czytania z własnej biblioteczki. Tutaj uroczyście postanawiałam nie kupować nowych książek i przeczytać 52 sztuki z własnej półki. I co? Wielkie nic. Nie dotrzymałam postanowienia. Częściowo mam wymówkę, ale nie mam wytłumaczenia na kupione książki.

Do tej pory przeczytałam 88 książek, z czego tylko 26 pochodzi z moich półek. Na to mam cudowne wytumaczenie. Mianowicie musiałam czytać niesamowite ilości na Festiwal Literatury Kobiecej Pióro i Pazur, gdyż w tym roku byłam jurorką w kategorii “Książka bez granic”. Czytałam więc dużo, ale niewiele z tego wyciągałam z własnej biblioteczki. 

Nie mam natomiast wytłumaczenia na nowe nabytki. Kupiłam w tym roku sporo książek i wcale nie żałuję. Na szczęście ogarnęłam też w między czasie regał, więc stos “do przeczytania” jest mniej więcej tej samej wielkości. 

Kończę ten rok z nadzieją, że w przyszłym uda mi się mniej kupować i wreszcie wyczytać trochę więcej z półki w lewym dolnym rogu. Nic tym razem nie postanawiam ani nie obiecuję, aczkolwiek jestem pełna zapału czytelniczego “z własnej półki”.