kaboompics-com_autumn-leaves-4

Zdjęcie: kaboompics.com

Posty z serii ‘tu i teraz’ podejrzałam na blogu worQshop.pl. Bardzo mi się spodobał ten pomysł, a ponieważ Kasia zachęca do jego podkradania, postanowiłam przenieść tę serię na grunt moich blogów.

Bardziej typowego listopada mieć nie mogliśmy w tym roku w Holandii. Deszcz pada prawie codziennie, nastały też szarości typowe dla niskich landów. Nisko zawieszone chmury, chłód, wszechobecna wilgoć. Listopad pełną parą.

SŁUCHAM odgłosów deszczu, gradu i jesiennej burzy. A na poprawę humoru włączam sobie bardzo letnią płytę Julii Pietruchy. Pokochałam Parsley od pierwszego usłyszenia.

CZUJĘ SIĘ przepełniona energią, mimo ciemności i lekkiego zmęczenia. Mam wrażenie, że tegoroczna jesień dobrze na mnie wpływa. Mam górę pomysłów i powoli zaczynam je realizować.

CHCIAŁABYM utrzymać ten poziom energii przez całą zimę. Mam nadzieję, że pomogą mi w tym regularne ćwiczenia, zielone soczki, zdrowe odżywianie i dużo dobrego snu.

CZYTAM dużo. W tej chwili zachwycam się cudowną, ciepłą Jeżycjadą. Koło kanapy wylądowały też dzisiaj „Rebeka” Daphne du Maurier i pierwsza część „Mojej walki” Knausgarda.

 

OGLĄDAM czwarty sezon „House of Cards”, pierwszy sezon „Breaking Bad” i na rowerku stacjonarnym czasami „Singielkę”.

PRACUJĘ NAD systematycznością. Tutaj na blogu, w ćwiczeniach, w pisaniu.

UCZĘ SIĘ nie przejmować potknięciami, pisać mimo strachu, pozwalać sobie na niedoskonałości.

A jak wam mija listopad?