img_7160

Och, jak ja dzisiaj zazdroszczę moim kotom. Najchętniej zwinęłabym się w kłębek i nie otwierała oczu. Pobudka w środku nocy i nie udane próby zaśnięcia z powrotem niestety nie dodają mi energii. Dzisiaj walczę z opadającymi powiekami i bardzo żałuję, że nie jest to mój dzień wolny.

Bardzo ładnie nazywa się ta moja przypadłość – bezsenność przygodna. Co prawda powraca ostatnio coraz częściej, ale nie zostaje ze mną na długo. Wolałabym, żeby nie wracała wcale, ale chyba jej się u mnie spodobało.

Często udaje mi się zrobić zarys tekstu w tych bezsennych godzinach. Czasem nawet napiszę coś mądrego. Czasem poczytam książkę (niech żyje czytnik z podświetlanym ekranem!).

Mimo wszystko wolałabym spać nieprzerwania, bo chociaż nocne godziny mogą być produktywne, to nie da się tego niestety powiedzieć o dniu po.