OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Moje pisarskie mięśnie potrzebują rozruchu. Mam wrażenie, że każde zdanie jest słabe, a słowa nie chcą ze mną współpracować. Odzwyczaiłam się. Nie wiem jak to sensownie robić. Nawet się boję otworzyć zeszyt i pisać tam bez ładu i składu, bo brak mi słów, bo nie potrafię przelać myśli na papier.

Wiem, że jedyna droga to codzienne ćwiczenie, ale ciężko jest mi się zmusić. Nie lubię patrzeć na krzywe zdania, które trzeba będzie poprawiać w nieskończoność.

Dzisiaj piszę do Was bez poprawiania, bo wiem, że jak przeczytam to, co napisałam, to nigdy tego nie opublikuję.

Pisanie nigdy nie przychodziło mi łatwo, bo ja bym chciała, żeby wszystko od razu było idealne, każde słowo na swoim miejscu. Samokrytycyzm nie jest przyjacielem pisarza, perfekcjonizm jeszcze mniejszym. Uczę się z tym żyć, nie walczyć, ale żyć w symbiozie.

Teraz najważniejsza jest systematyczna praca. Codzienne pisanie. Odnalezienie rytmu. Jak w sporcie. Tylko regularny trening przynosi efekty.