OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jeszcze przez cztery tygodnie muszę uciskać nogi. Jest wyraźna poprawa, ale daleko mi jeszcze do pełnego wygojenia. Najgorsze jest to, że mam wrażenie, że ucisk przeniósł mi się z nóg na głowę. Brakuje mi przestrzeni, w pracy, w codzienności. Chciałabym uciec na długi spacer po wydmach, ale jeszcze mi nie wolno. Podglądam więc zdjęcia z naszych październikowych wakacji i szukam w sobie tego uczucia wolności, przestrzeni i możliwości.

Są dni kiedy całkiem nieźle mi to wychodzi, ale są też tygodnie kiedy nie wiem co robić, z której strony to wszystko ugryźć, jak znowu odnaleźć swoją drogę. Mam wrażenie, że znowu się pogubiłam.

Trochę to wina sytuacji w pracy, trochę moja własna, bo daję się wciągnąć w ten bałagan zamiast robić swoje. Trudno jest się odciąć kiedy jest się na managerskim stanowisku i ma się pod sobą ludzi, którzy na ciebie liczą. Muszę jednak ustawić priorytety na nowo. Nie może być tak, że praca na pół etatu zabiera mi całą energię.

Ten tydzień był wyjątkowy. Walczyłam ze sobą, z własnymi przekonaniami, kopałam się w tyłek i chowałam przed sobą i możliwościami.

Na szczęście mam bardzo mądrego męża, który cierpliwie wysłuchuje moich żali i udało mu się naprowadzić mnie na właściwy trop. I jakoś ucisk zelżał. Już wiem co mam robić, jak zadowolić siebie i pracodawcę, co robić z czasem poza pracą. Wiem, gdzie chcę być, dokąd zmierzam. Bo ja mam marzenia i chcę na nie pracować. Bo ja nie chcę sobie pluć w brodę, że nie spróbowałam.

Wiem, że będzie ciężko. Że zapewne dostanę po dupie. Że po drodze będę płakać i będę chciała rzucić to wszystko w diabły. Wiem, że mam wsparcie. Wiem, że mój mąż nie pozwoli mi odpuścić. Choćby miał mnie codziennie siłą zaganiać do pracy.

Mam też nadzieję na spełnione marzenie. Mam nadzieję, że na koniec przyszłego roku będę mogła dać ją też Wam.