IMG_1537

W styczniu myślałam, że zdobędę świat. To miał być mój rok, taki przełomowy, w którym dokonam cudów. Wydaje mi się, że postawiłam życiu wyzwanie i postanowiło mi ono pokazać co myśli o moich planach. Żegnam się z tym rokiem bez żalu, z lekką radością nawet. To był rok, w którym dużo się spieprzyło, sporo okazało się inne niż miało być, a reszta dokopywała mi od czasu do czasu, żebym przypadkiem nie za dobrze się poczuła. Jasne, że były dobre momenty, a nawet tygodnie, ale jak patrzę całościowo, to nie mogę się doczekać pożegnania.

Teraz myślę sobie jak to zrobić, że nowy rok był dobry, żebym szła w kierunku, w którym chcę iść, tak mimo wszystko. Mam pewne plany, zamierzenia, pomysły i bardzo chcę je zrealizować. Bardzo chcę przeć do przodu, walczyć o siebie i nauczyć się pracować nad marzeniami nawet wtedy, gdy najpierw muszę postawić kilka kroków wstecz.

CZYTAM teraz dużo o dobrym planowaniu, o realizowaniu celów, o pracy na własny sukces, o ludziach, którzy całkowicie zmienili swoje życie. Szukam motywacji i wsparcia.

SŁUCHAM podcastów o tym samym o czym czytam. I wiem, że nie może się to skończyć na czytaniu i słuchaniu. Dlatego robię notatki. Rozpisuję wstępny plan. Jutro przysiądę do wersji końcowej, a w poniedziałek naniosę ostatnie poprawki.

CZUJĘ SIĘ zmęczona, bo choroby mi nie odpuszczają już od prawie dwóch miesięcy. Właśnie kiedy myślałam, że wychodzę na prostą i mogę wrócić do ćwiczeń i innych zajęć, dopadło mnie silne przeziębienie.

CHCIAŁABYM być w formie w przyszłym tygodniu. Wrócić do pracy, do ćwiczeń, do pracy nad wielkim planem. Dlatego teraz odpoczywam i grzecznie się kuruję.

JESTEM WDZIĘCZNA za te święta. Spędziłam je w Polsce, widziałam się z rodziną i moimi kochanymi przyjaciółkami. Kilka rozmów dobrze mi zrobiło, bardzo ich potrzebowałam w tym momencie.

OGLĄDAM Gilmore Girls, bo zawsze poprawiają mi humor i dają dawkę motywacji do działania. Nie wiem jak to jest, ale ten serial zawsze stawia mnie na nogi.

CIESZĘ SIĘ, że to już końcówka tego roku. Mam nadzieję, że 2018 będzie dla mnie łaskawszy.

PRACUJĘ NAD planem na przyszły rok. Takim, który nie sypnie się z byle powodu.

UCZĘ SIĘ tańczyć w deszczu i stawiać swoje potrzeby na pierwszym miejscu. Bez tego nic nie będzie z moich wielkich planów. Z tych mniejszych też zresztą nie.

Cieszycie się, że ten rok się kończy? Jakie macie plany na nowy rok?