Początek czasu letniego, ale lato jest jeszcze daleko. Nawet wiosna nie chce się pojawić. Jest zimno, mokro i wietrznie. Bardziej jesiennie niż wiosennie.

CZYTAM Eleanor Oliphant Is Completely Fine autorstwa Gail Honeyman. Moja droga Magdalena założyła na Instagramie klub czytelniczy #baakclub i to jest nasza pierwsza lektura. Magdę znam tylko z Instagrama, ale to jedna z bliższych mi osób. Pokrewna dusza po prostu.

CZUJĘ SIĘ zmęczona. Źle sypiam, a drzemki w ciągu dnia albo nie są możliwe albo mi nie wychodzą. Marzy mi się przespanie kilku nocy, żeby nie musieć dłużej narzekać na niewyspanie.

SŁUCHAM No Promises i quelqu’un m’a dit Carli Bruni i podcastów. Chociaż najchętniej spędzam czas w totalnej ciszy.

CZEKAM na wiosnę, oczywiście. Tak bardzo bym chciała czuć ciepło słońca na skórze. Nie mogę się doczekać kiedy będą mogła pochować ciepłe kurtki i nie musieć otulać się szalikiem przed wyjściem.

PRACUJĘ NAD warsztatami. Moimi, autorskimi. Jednym pisarskim i jednym coachingowym. Mam pomysł na warsztat dla osób, które walczą z niepewnością siebie. Wiedza zdobywana na studiach w połączeniu z własnymi doświadczeniami to idealny przepis na ciekawy warsztat.

UCZĘ SIĘ jak najlepiej mogę pomóc innym. W styczniu zaczęłam studia coachingowe i to był strzał w dziesiątkę. Systematyzuję wiedzę, którą już miałam, uczę się nowych rzeczy, pracuję nad sobą i rozwijam się w kierunku, o którym od dawna marzyłam. Te studia dają mi tyle energii, że w czasie zjazdów zapominam o zmęczeniu.

JESTEM WDZIĘCZNA za mojego męża. Razem zmieniamy nasze życie i szykujemy sobie nową przyszłość. Jego wsparcie i zrozumienie jest bezcenne. Jest nie tylko miłością mojego życia, ale też moim najlepszym przyjacielem. Razem możemy przenosić góry.