Death_to_stock_photography_wild_5

Zdjęcie: Death to the Stock Photo

Rozumiem wspinaczy wysokogórskich. Są oni i góra. Dzisiaj idziesz dalej albo czekasz. Jutro nie istnieje. Życie w górach jest ciężkie, ale proste. Sprawy ważne i mniej ważne muszą poczekać. Robisz tylko to, po co przyjechałeś. Pełne skupienie na celu. Ostatnio bardzo mi tego brakuje.

Codziennie wstaję zmęczona. Cały dzień chodzę z piaskiem w oczach. Nie mogę się pozbierać. Zmęczenie przerasta wszystko, jest moją ucieczką od pisania, sportu, projektów. Wszystko się na nim zaczyna i kończy. Najchętniej zakopałabym się pod pierzyną i tydzień spod niej nie wychodziła.

Mimo wszystko wstaję, codziennie. Prysznic, śniadanie, kilka stron w książce. Potem idę do pracy albo siadam przed komputerem. Gapię się w ekran i nie wiem co dalej. Napiszę czasem jedno zdanie, czasem stronę. Słabe to jest, ale jest. Może kiedyś poprawię, może wyrzucę do kosza. Ćwiczę zastany mięsień pisarski. Powoli, małymi krokami, do przodu.