Nie mogę się ogarnąć, żeby napisać sensownego posta. W ten sposób chcę się jednak z Wami podzielić tym co mi się w głowie tłucze.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W Holandii susza. Nie padało od kilku tygodni. Takiego słonecznego lata jeszcze tutaj nie doświadczyłam. Nie narzekam. Lubię jak mi ciepło w stopy i nie muszę codziennie zabierać parasola i płaszcza przeciwdeszczowego, tak na wszelki wypadek.

Kiedy jest mi źle mam tendencję do zamykania się w domu i unikania spotkań towarzyskich. Czytam, myślę, szukam rozwiązań, rozmawiam z mężem. Nie wszyscy potrafią to zrozumieć. Trudno. Kiedyś zmusiłabym się do spotkania, ale teraz myślę więcej o własnych potrzebach.

Powoli wracam do ćwiczeń, choć nazwałbym to na razie ruchem. Jeżdżę na rowerku stacjonarny i chodzę czasami na długie spacery. Nie jest to mocno wysiłkowe, ale to dobry początek. Trzy razy w tygodniu. Czasem wyjdzie więcej, ale się nie zmuszam. Choda musi jeszcze trochę poczekać.

Długie spacery w pojedynkę wywołują u mnie sprint myślowy. Gdzieś na trzecim kilometrze zaczynam myśleć, że nic już w życiu nie osiągnę i że do niczego się nie nadaję. Czasem udaje mi się wyjść z tej spirali, czasem zostaję w niej na cały dzień. Słucham podcastów podczas chodzenia, ale nie zawsze pomagają.

IMG_0431

Dochodzę do wniosku, że nie nadaję się do pracy w firmach, w których pracownicy są tylko jednostkami produkcyjnymi. Inwestycja w pracowników (naj)niższego szczebla nie jest stratą pieniędzy, to oni tworzą firmę i jej sukces. Chciałabym, żeby więcej pracodawców to zrozumiało. A mi nie pozostaje nic innego jak praca na własny rachunek.

Czasem, tak mniej więcej co drugi dzień, chciałabym pojechać w długą podróż. Jakieś trzy miesiące, bez planu, bez rezerwacji. Nie jestem wystarczająco naiwna, żeby myśleć, że taka podróż wszystko zmieni i będzie lekiem na moje rozterki, ale chciałbym się przekonać na własnej skórze co mogłaby wywołać.

Instagram Marty Greber tylko pogłębia to pragnienie.