kaboompics_Woman using mobile phone

Zdjęcie: kaboompics.com

Nasze telefony to małe cuda techniki. Nosimy w kieszeni cały nasz świat. Kalendarz, książkę adresową, komputer, czytnik, aparat fotograficzny, notatnik, gazety, gry, a nawet telewizję. Również opinie i oczekiwania innych. Znajomych i nieznajomych.

Nasz komunikacja przyspieszyła. Najpierw był faks, potem e-mail, a teraz mamy jeszcze wszelkiego rodzaju komunikatory, o mediach społecznościowych nie wspominając. Przyspieszyły też nasze oczekiwania. Nie potrafimy czekać na odpowiedź, dać drugiej osobie czasu do namysłu. Skoro dostał naszą wiadomość i ją przeczytał, to czemu nie odpowiada? Wysyłamy więc kolejną wiadomość. „Halo! Jesteś tam?”. Niecierpliwi.

Nie należę do grupy wyznawców „kiedyś wszystko było lepiej”, ale chciałabym, żebyśmy choć trochę zwolnili. Pisanie listów miało swoje zalety. Można się było spokojnie zastanowić nad odpowiedzią, przemyśleć czy to, co chcemy napisać jest ważne, czy warto się tym dzielić. Nikt nikogo nie popędzał, nikt nie wymagał natychmiastowej odpowiedzi, nie musiał natychmiast wiedzieć co myślisz.

Wyrzucamy z siebie opinie bez zastanowienia. Chcemy być na czasie, reagować na bieżąco. A ja tak sobie myślę, że nasze dyskusje zyskałyby na jakości, gdybyśmy pozwolili sobie na chwilę oddechu, zastanowienia.

Czy powiedzielibyśmy to samo, stojąc z tą osobą twarzą w twarz? Czy cały świat musi znać nasze zdanie na ten temat? Czy warto wchodzić w tę dyskusję? Czy ta osoba czeka na naszą poradę? Czy coś się stanie jak odpowiemy dopiero za godzinę, a może nawet jutro? Czy nie lepiej dać opaść emocjom?

Zwolnijmy, myślmy, nie oczekujmy natychmiastowych reakcji. Nie czujmy się zobowiązani do niezwłocznych odpowiedzi. Rozmawiajmy zamiast wykrzykiwać swoje racje.