Zeszły rok dał mi popalić. Zaczęło się od śmierci teściów i wszystkiego co się z tym wiązało. Do tego doszło niezadowolenie z pracy. Po reorganizacji zmieniło się nie tylko moje stanowisko, ale również moja bezpośrednia przełożona i choć na początku myślałam, że będzie nam po drodze, okazało się inaczej. Dorzuć do tego brak snu i depresja gotowa.

W czerwcu poszłam w końcu na zwolnienie lekarskie, bo przestałam sobie radzić z rzeczywistością. Całe życie się nie zatrzymywałam, parłam do przodu mimo wszystko. Aż w końcu mnie to przerosło. Teraz, po kilku miesiącach terapii, wiem, że tak nie można. Trzeba sobie dawać czas na odpoczynek, żałobę i przepracowywanie problemów. Teraz wiem też, że stany depresyjne zaczęły się u mnie parę lat temu, tylko że to do mnie nie docierało.

Nie ma tego złego… Dzięki terapii poukładałam sobie wiele spraw. Przepracowałam ważne rzeczy i nadal pracuję nad sobą. Nabieram sił, czuję się lepiej i wiem dokąd zmierzam.

Zeszły rok miał też pozytywny akcent. Zostałam coachem, zrobiłam szkolenie i otrzymałam certyfikat. I to właśnie to spowodowało, że zdecydowałam się zmienić więcej. Postanowiłam wystartować z firmą i własną praktyką. Tylko jak się do tego zabrać?

Szukałam czegoś, co mi pomoże, co mi wskaże drogę. Na Intagramie trafiłam na Olę. Ktoś coś wspomniał, ja kliknęłam dalej i wpadłam. Znałam Panią Swojego Czasu kilka lat temu, ale nie wiedziałam, że tak bardzo się zmieniła i tak dużego może mi dać kopa.

Czasem trzeba trafić na odpowiednie osoby w odpowiednim czasie. Wcześniej nie byłam gotowa na przekaz Oli, ale teraz dotarła do mnie z pełną mocą.

Końcówkę roku spędziłam z kursem Zrób to dziś (link afiliacyjny) i bardzo mi on poukładał w głowie. Wiele rzeczy sobie potwierdziłam, sporo innych sobie ułożyłam. No bo skoro tak długo już chcę robić co innego, dlaczego odkładałam to na wieczne później? Czego się bałam? Wszystko to sobie przepracowałam. Terapia w połączeniu i ten kursem dały mi wgląd w najgłębsze zakamarki mojej motywacji i moich potrzeb.

Naturalną koleją rzeczy było dla mnie zrobienie Kursu na cel (link afiliacyjny). Potrzebowałam wskazówek, pomocy w ogarnięciu tego, przerażającego mnie przedsięwzięcia. Teraz wiem jak się do tego zabrać. Podzieliłam sobie wszystko na małe kroki, zadania, których wykonanie mnie nie przeraża. To takie proste, a jednak bez tego kursu nie wiedziałabym jak to zrobić.

Teraz, popijając kawę z nowego kubka (link afiliacyjny), działam na miarę swoich możliwości. Bo zrobione jest lepsze od doskonałego. I jedynym sposobem na przezwyciężenie strachu jest działanie.

Jak Wasz początek roku? Działacie? Planujecie?