Męczy mnie narzekanie na Instagramie: „Bo algorytm mnie nie lubi, bo wszystko jest tam taki nierealne, bo wpędza mnie w poczucie winy, w kompleksy. Cały, w tym przypadku Instagramowy, świat jest winien memu złemu samopoczuciu i to jego wina, że moje życie jest do dupy.” Do tego przeczytałam „Czapkinsa” i moja irytacja wzrosła, bo gdzie podziała się odpowiedzialność za własne życie i własną rzeczywistość?

Mnie Instagram nie dołuje, raczej inspiruje i często daje energię do działania. Obserwuję ludzi, którzy mają na nie taki wpływ. A jak czyjeś konto przestaje mi odpowiadać, to bez żalu wciskam “unfollow”. Media społecznościowe są dla nas i mamy moc ich kreowania. Nawet zachowania algorytmu są efektem naszych działań. To nie zły komputer niszczy nam życie, sami to robimy.

View this post on Instagram

You know what irritates me lately? People posting a picture a saying “I know it’s not Instagram worthy picture but…”, and at the same time complaining about the pressure and the algorithm. But it’s people, it’s us, that create this app, this community, the algorithm even as it uses our behaviour to decide what to show us. So maybe if we’re more acting like us and not like we think we should to please the algorithm, this app would be better for us. Maybe then the algorithm would be showing us more of what we want to see. Maybe the feeling of community would be greater. Maybe the people would fall in love with Instagram again. Let’s just be us, people with beating hearts, not algorithm driven beings. 🍃 Wiecie co mnie ostatnio denerwuje? Ludzie, wrzucający zdjęcie z podpisem „wiem, że to takie nieinstagramowe, ale…”, równocześnie narzekając na presję i algorytm. A przecież to ludzie, to my, kreujemy tę aplikację, tę społeczność, a nawet algorytm. Może jak byśmy się zachowywali jak my, a nie jak myślimy, że powinniśmy dla zadowolenia algorytmu, ta aplikacja byłaby lepsza. Może wtedy algorytm pokazywałby nam więcej tego, co nam się podoba. Może wzrosłoby poczucie bycia w społeczności. Może ludzie zakochaliby się na nowo w Instagramie. Bądźmy po prostu sobą, ludźmi z bijącymi sercami, a nie sterowanymi algorytmem istotami. 🌱 #instawtorek #ludzie #kobiecafotoszkoła #dziewczynykfs #zachódsłońca #morzepółnocne #zandvoort #holandia #wybrzeże #lato #netherlands #holland #eveninglight #summerevenings #wieczorneświatło #visitholland #northsea #igholland #sunset #coast #dutchcoast #zonsondergang #noordzee #nederland #avondlicht #kust #zomer #people #mensen #visitzandvoort

A post shared by Anna Maria Boland (@annamboland) on

Zaczęłam się zastanawiać jak to jest z kreowaniem mojej rzeczywistości poza Instagramem. Muszę przyznać, że słabo to wygląda. Dużo częściej porównuję się do innych i myślę, że czegoś nie potrafię. I choć pracuję nad tym na terapii, daleko mi jeszcze do ideału. Mojego ideału.

Coraz lepiej rozumiem siebie i swoje potrzeby, wiem co chcę robić, choć jeszcze nie wiem jak to osiągnę. Coraz rzadziej szukam jedynej słusznej drogi, ufam sobie i wiem, że dla mnie jest tylko jedna droga do celu. Moja.

Nie zrzucam winy za niepowodzenia na świat. Szukam rozwiązań w sobie. Identyfikuję blokady i niepewności, sprawdzam z których przekonań się wywodzą i pracuję nad zmianą. Większość niepewności to coś co sobie wmawiam. Historia, która kręci mi się w głowie. A skoro to moje własne myśli, to przecież mogę je zmienić. Czyż nie?