Prokrastynacja, czy też odkładanie na później, jest znana chyba wszystkim. Jeszcze muszę spotkać osobę, której się to nigdy nie zdarzyło. Prokrastynacja ma wiele twarzy, ostatnio bardzo popularną jest przeglądanie mediów społecznościowych i dziwienia się kiedy ten czas tak zleciał. (Przyznaję się do winy.)

Ten typ prokrastynacji jest dla nas oczywisty. Wiem, że to robimy, że odsuwamy w czasie zadanie, które wydaje nam się trudne albo takie, na które nie mamy ochoty. Często łączy się to z poczuciem winy, bo przecież mogliśmy tyle zrobić przez te dwie godziny.

Zupełnie inaczej działa produktywna prokrastynacja. Jesteśmy tak zajęci, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, że właśnie odkładamy na później inne zadanie. Ten typ prokrastynacji nie wywołuje też w nas poczucia winy. Przecież tyle udało nam się zrobić.

Produktywna prokrastynacja to odkładanie w czasie wypełnione innymi ważnymi zadaniami. Sprzątaniem, płaceniem rachunków, odpisywaniem na maile, robieniem rozeznania, sprawdzaniem ważnych informacji potrzebnych nam do projektu, poszukiwaniem najlepszego sprzętu, czytaniu książek o pisaniu (to ja!) czy też artykułów o technikach malarskich.

Po załatwieniu tych spraw czujemy się dobrze. Do tego dochodzi zastrzyk dopaminy, który wywołany jest wykonaniem tych wszystkich zadań.

Przecież to wszystko musi się wydarzyć, czemu więc nie teraz, od razu, żeby było z głowy. Będzie nam łatwiej skupić się na tym ważnym projekcie jak najpierw załatwimy wszystko inne, myślimy.

To pułapka!

Te wszystkie inne sprawy nigdy się nie kończą, a produktywność to jest bycie zajętych i robienie tysiąca małych rzeczy. To praca nad ważnymi zadaniami, które pomagają nam iść dalej.

Nie ma znaczenia jak ciężko i jak dużo pracujesz, jeżeli nie robisz tego, co powinnaś robić.

Na szczęście da się nad tym zapanować.

Zacznij od zidentyfikowania najważniejszych zadań. To one przybliżają Cię do celu, dlatego najlepiej jest zaczynać pracę od nich.

Zastanów się dlaczego odkładasz te zadania na później. Może są za duże i trzeba je podzielić na mniejsze, bardziej uchwytne kroki? Takie rozbijanie dużych zadań na mniejsze daje nam też poczucie sprawczości i zastrzyk dopaminy, którym pisałam wcześniej, po wykonaniu każdego małego kroku.

Wykonuj inne zadania w przerwie, kiedy potrzebujesz oddechu. Albo jak skończysz pracę nad ważnym projektem. Możesz też przeznaczyć dzień, albo jego część, na wykonywanie małych zadań. Zaplanuj to w kalendarzu i dopisuj sobie te sprawy do listy jak przyjdą Ci do głowy.

Pracuj w blokach czasowych albo z techniką pomodoro. Zaplanuje naprzemiennie pracę nad ważnymi i małymi zadaniami.

Obserwuj świadomie swoje zachowania. Jak się przyłapiesz na produktywnej prokrastynacji, zapisz sobie co wtedy robisz i zacznij przypisywać te sprawy do listy małych zadań w kalendarzu.