Wszystko przemija

Ostatnio mam trudne psychicznie dni. Wiem dokładnie, skąd się to bierze. To niepewność mojej sytuacji i brak rezultatów w poszukiwaniu zleceń.

Przestałam więc pić alkohol, ponieważ wzmaga mój niepokój i depresyjne myśli. Codziennie się ruszam, nawet jeśli to tylko krótki spacer. Pozwalam sobie dużo spać. Wciąż codziennie piszę i bloguję, bo to właśnie poprawia mi humor. Poza tym to jest to, co przybliża mnie do celu. A tego właśnie teraz potrzebuję.

Zazwyczaj na poprawę humoru kupuję książki, ale w tym roku obiecałam sobie tego nie robić, bo mój stos książek do przeczytania jest tak wielki, że kiedyś na mnie spadnie i się spod niego nie wygrzebię.

Na szczęście mam najlepszego na świecie męża i wczoraj kupił mi dwie książki. Wyczekuję więc listonosza, bo jedna powinna dojść już dzisiaj, a druga najprawdopodobniej w poniedziałek.

A książki do przeczytanie siedzą nadal w kartonach przeprowadzkowych, więc ich nie widzę i nie kłują mnie w sumienie.

Dzisiaj spędzam dzień spokojnie, z książką i dziennikiem pod ręką. Ze świadomością, że to minie. Wiem, że będzie lepiej, że sama mogę sprawić, że będzie lepiej. To tylko kwestia czasu.