Zmęczenie materiału

Ostatnio niby nic się nie dzieje, a jakoś ciągle coś. Aż w końcu wczoraj przesadziłam o dzisiaj organizm powiedział stop. Przykazał odpoczynek. Broniłam się jak mogłam, wierzgałam nogami w sprzeciwie, ale te tylko się pode mną ugięły, na szczęście w pobliżu kanapy.

Po wtorkowym fikaniu z Chodakowską, wczorajsze zakwasy, dzisiejsze zresztą też, dały mi popalić. A ja zamiast dać mięśniom odetchnąć najpierw poszłam na spacer, a potem utyrałam się w ogrodzie.

Efekt był taki, że obudziłam się z nie tylko z bólem mięśni, ale i z bólem głowy. Próbowałam go ignorować, ale nie dawał za wygraną i zmógł mnie wczesnym popołudniem zaganiając mnie na dwie godziny do łóżka.

Potem było trochę lepiej, pojechałam nawet do biblioteki odebrać książki, ale od powrotu nie robię już nic. Odpoczywam, bo jutro chcę być w pełni sił na pierwsze covidowe szczepienie.

Mam nadzieję, że zakwasy jutro odpuszczą, a szczepionka nie da mi popalić i będę mogła dalej fikać i urabiać się w ogrodzie.