Sto dni pisania

Po raz drugi wchodzę na tę ścieżkę i podejmuję próbę codziennego pisania. Choć nie, to nie próba, to decyzja i działanie. Cel jest konkretny, pierwsza wersja książki, którą zaczynam i odkładam już od jakiś dwóch lat. W tym zaczynaniu i przestawaniu to ja jestem całkiem niezła. Teraz sprawdzę czy mogę też coś skończyć.

Duże projekty wywołują u mnie mnóstwo wątpliwości i strachu. Wątpliwości we własne możliwości i strachu, że jednak to nie moja droga. A przecież ciągle walczę, żeby na tej drodze zostać, żeby żyć tak, jak to sobie kiedyś wymyśliłam. Łatwiej jest nie zrobić, nie skończyć, porzucić gdzieś w połowie. Wtedy na pewno się nie zawiodę, na pewno nie dowiem się, że nie potrafię, jednocześnie pogłębiając strach i wątpliwości we własne możliwości.

Próbowałam już różnych metod. Małe kroki, powolne podchodzenie do tematu, wszystko to, co świat nam radzi, żeby strach nie przejął kontroli. I co? Nic, dupa blada. Nadal nie jestem tam, gdzie chcę być.

Nadszedł więc czas na nowe podejście. Wszystko albo nic. Duże kroki, skoki na głęboką wodę, pisanie książki, blogowanie, pisanie innych rzeczy, wszystko równocześnie. Bez zastanawiania się czy to dobry pomysł, bez rozkładania wszystkiego na części pierwsze, bez rozpisywania wszystkiego na kroki, które nie przerażają. Może w ten sposób nie będę miała czasu na strach i wątpliwości, może dzięki temu dowiem się co naprawdę potrafię.

Łatwo nie będzie, ale mam nadzieję, że tym razem moja determinacja do osiągnięcia celu wygra.

Pociąga Was studniowe wyzwanie? Jakie?


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.