Subiektywny alfabet emigracyjny: Z jak zwykłe życie

deathtostock_lonely_commute-04
Zdjęcie: Death to the Stock Photo

Czasem mam wrażenie, że moja rodzina i znajomi w Polsce myślą, że moje życie to wieczne wakacje. A emigracja to codzienne wstawanie, chodzenie do pracy, gotowanie obiadów, sprzątanie, spotkania ze znajomymi, wieczory na kanapie, życie po prostu. Moje życie na emigracji nie jest wyjątkowe. Oczywiście, że jest inne niż to w Polsce, ale na pewno nie są to wakacje. Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: W jak wybór

A photo by Matthew  Sleeper. unsplash.com/photos/Spdu7YT1O00
Zdjęcie: Matthew Sleeper | Unsplash

Emigracja to nie wygnanie, emigracja to wybór. Czasy ucieczek represjonowanych rodaków już dawno się skończyły. Teraz, jaki by nie był kryjący się za tym powód, emigracja to dobrowolny wybór wyjeżdżającej osoby. Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: U jak uniwersytet

img_5137
Budynek mojego wydziału podczas protestów studenckich w zeszłym roku.

To był rok 2010 kiedy poczułam pierwsze tęsknoty za pisaniem i tłumaczeniem. W zasadzie nie pierwsze pierwsze, ale pierwsze nawroty. Już w liceum chciałam pisać i tłumaczyć. Marzyły mi się lingwistyka stosowana i dziennikarstwo. Niestety zabrakło mi pewności siebie i odwagi, żeby zdawać na te studia. Lees verder

Subiektywny alfabet emigracyjny: T jak tu mi dobrze

DSC00757

Dobrze mi tu, w krainie szarości, wody i wilgoci. Mimo że wybór Holandii był dziełem przypadku, to odnalazłam się w tej rzeczywistości. Ten kraj zaadoptował mnie tak jak i ja zaadoptowałam jego. To tutaj jest mój dom, moje życie i moje szczęście. To tutaj odnalazłam siebie. Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: S jak samotność

A photo by Matthew Wiebe. unsplash.com/photos/tBtuxtLvAZs
Zdjęcie: Matthew Wiebe | Unsplash
Początki mojej emigracji naznaczone są samotnością. Nie taką emocjonalną, głęboką i rozrywającą serce, ale spokojną, pogodzoną z sytuacją. Wyjeżdżając wiedziałam co mnie czeka i nie spodziewałam się cudów. To była samotność wywołana wyrwaniem z tłumu, bo w Warszawie prawie nigdy nie byłam sama.  Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: R jak rozkrok emigracyjny

A photo by Todd DeSantis. unsplash.com/photos/W_9mOGUwR08
Zdjęcie: Todd DeSantis | Unsplash

Rozkrok emigracyjny, czyli życie jedną nogą w kraju pochodzenia a drugą w kraju, do którego się wyjechało. Od pierwszego dnia wyjazdu robiłam wszystko, żeby tylko go uniknąć. Nie wyobrażałam sobie życie trochę tu i trochę tam. I chociaż nie było łatwo, wiedziałam, że przez pierwszy rok nie pojadę do Polski. Nie dlatego, że nie chciałam, ale dlatego, żeby dać sobie szansę zbudowania nowej rzeczywistości. Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: P jak przyjaźń

photo-1446569971295-057569541991
Zdjęcie: Cristina Cerda | Unsplash

Przyjaciele. Ludzie, którzy znają nas od podszewki. Potrafią poznać po naszych oczach, że coś jest nie tak, albo że jesteśmy szczęśliwy. Ludzie, którzy znają nas tak długo, że pamiętają nasze wszystkie miłości, porażki i sukcesy. Ludzie, którzy wiedzą kiedy nas przytulić i kiedy nas ochrzanić. Przyjaciele, najbliżsi naszemu sercu, bo razem tyle przeżyliśmy. Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: O jak od nowa

kaboompics.com_Lovely notebook, iPhone, pen and little pumpkin on the desk
Zdjęcie: kaboompics.com

Kiedy wyjeżdżałam do Holandii nie znałam języka, nie miałam pozwolenia na pracę i nie wiedziałam nic, poza tym, że jadę za facetem, którego poznałam kilka miesięcy wcześniej. Szalone przedsięwzięcie, mogłoby się zdawać. A dla mnie to była szansa na coś dobrego. Nie wiedziałam jednak, że przeprowadzka będzie oznaczała tyle nowych żyć, tylu razy zaczynania od nowa.  Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: N jak Nieuwkoop

IMG_3923

Nieuwkoop – wieś, a raczej małe miasteczko, w którym wychował się mój ulubiony mąż. To właśnie tam przeprowadziliśmy się po paru miesiącach mieszkania w Amsterdamie. Wylądowaliśmy w samym środku „zielonego serca Holandii”, pomiędzy jeziorami. Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: M jak moje miejsce na ziemi

Axel

Facet w granatowej koszuli. Ten, przez którego znalazłam się w Holandii. On, A., moje miejsce na ziemi. To do niego wracam z podróży. To on jest moim korzeniem. Dla niego walczę o siebie, o marzenia, o spełnienie. On mnie tu ściągnął i za nim pojechałabym na koniec świata.  Czytaj dalej