Co ma zazdrość do pisania

Czytałam ostatnio książkę Ruth Reichl „Tender at the Bone” i w jednym z rozdziałów pisze o tym jak redaktor czasopisma zaproponował jej pisanie o restauracjach. Poczułem ostre ukłucie zazdrości. I wiecie, tu chodzi o historię sprzed kilkudziesięciu lat, nic współczesnego, osoba mi nie znana, poza jej książkami, a jednak, zazdrość, bo ja też bym chciała pisać dla czasopisma.

Już kiedyś to mówiłam, obserwowanie swojej zazdrości to bardzo dobra metoda na odkrycie naszych potrzeb, naszych marzeń. U mnie pojawia się zawsze jak widzę, że ktoś, kogo znam, choćby tylko z internetu, wydaje książkę albo jak ukazuje się jego artykuł. Bo pisanie to moja potrzeba, moje największe życiowe marzenie, to do tego rwie się moje serce.

A ostatnio czuję to coraz bardziej, mocniej, wyraźniej. Kłucie w sercu pojawia się nawet w momentach, w których kiedyś moje serce nie zaczęłoby szybciej bić. Teraz, kiedy sama nie piszę od paru miesięcy, ta potrzeba jest silniejsza, zazdrość bardziej dotkliwa.

Powiecie, że nic prostszego. Trzeba usiąść i pisać. To właśnie robię tym tekstem, choć zbierałam się do niego od tygodnia. Bo nawet jak się czegoś bardzo chce, to trudno do tego wrócić po przerwie.

I znowu sobie obiecuję, że będę regularnie pisać. Tu na blogu, ale nie tylko. Trzymajcie za mnie kciuki i upominajcie mnie jak zniknę, co?



Subiektywny alfabet emigracyjny: U jak uniwersytet

img_5137
Budynek mojego wydziału podczas protestów studenckich w zeszłym roku.

To był rok 2010 kiedy poczułam pierwsze tęsknoty za pisaniem i tłumaczeniem. W zasadzie nie pierwsze pierwsze, ale pierwsze nawroty. Już w liceum chciałam pisać i tłumaczyć. Marzyły mi się lingwistyka stosowana i dziennikarstwo. Niestety zabrakło mi pewności siebie i odwagi, żeby zdawać na te studia. Lees verder

Wymówki

kaboompics.com_Female hands on typewriter keyboard
Zdjęcie: kaboompics.com

Nie, nie będę się tłumaczyć z długiej nieobecności. A może jednak, tylko trochę. Bo chodzi za mną ostatnio pytanie: dlaczego nie piszę? Nie piszę na blogu, nie piszę w dzienniku, nie piszę nawet na Tweeterze. Na studia piszę tylko tyle, ile muszę. Dlaczego nie piszę, skoro to jest to, co chcę robić? Czytaj dalej

Po pisarskim weekendzie

DeathtoStock_Medium9
Zdjęcie: Death to the Stock Photo

Raz w miesiącu wracam do domu z Warszawy naładowana kreatywną energią. W samolocie nie mogę się skupić na książce, bo myślę jak i co napisać. Mam wrażenie, że słowa zaczną mi się zaraz wylewać nawet uszami. Myślę sobie jak to będzie dobrze usiąść w domu nad białą kartką, tudzież przed komputerem i pisać, pisać, pisać.  Czytaj dalej

Co się dzieje?

Zdjęcie: Dustin Lee / Unsplash
Zdjęcie: Dustin Lee / Unsplash

Zniknęłam. Nie zdawałam sobie jednak sprawy, że na tak długo. Wakacje wciągnęły mnie jak dobra książka, a po powrocie był dzień na pranie i zaraz siedziałam w samolocie do Warszawy. Czytaj dalej