Dzień minimum

Dzisiaj czuję opór. Przed wszystkim. Przed pisaniem, przed ćwiczeniami, przed robieniem czegokolwiek innego poza zwinięciem się w kłębek w fotelu i czytaniem. I tak zwlekałam sobie od samego rana, czytając książkę i od czasu do czasu przewijając Instagram. I gdyby nie #100daysofwriting, nie zrobiłabym dzisiaj nic. A tego posta znowu pisałabym tuż przed snem. Postawiłam … Continue reading Dzień minimum

My own timeline

I made this plan, I called it plan minimum, as it's all about a few things I need to do for fifteen minutes, daily. Small steps to bring me closer to my dream life, my life's vision. But the plan is flawed. It doesn't incorporate rest days nor three days long migraine attacks. When I … Continue reading My own timeline

Plan minimum

Kiedy klienci nie zasypują nas zleceniami, trudno jest zebrać się w sobie i pracować. Robić to, co pomaga nam pójść dalej, zdobywać doświadczenie, rozwijać swoje umiejętności. Ale nie mogę przecież siedzieć na tyłku i nie robić nic. Więc siedzę na tyłku i piszę, robię próbne tłumaczenia, piszę jeszcze więcej. Odrętwiały tyłek od siedzenia przy biurku … Continue reading Plan minimum