Subiektywny alfabet emigracyjny: P jak przyjaźń

Przyjaciele. Ludzie, którzy znają nas od podszewki. Potrafią poznać po naszych oczach, że coś jest nie tak, albo że jesteśmy szczęśliwy. Ludzie, którzy znają nas tak długo, że pamiętają nasze wszystkie miłości, porażki i sukcesy. Ludzie, którzy wiedzą kiedy nas przytulić i kiedy nas ochrzanić. Przyjaciele, najbliżsi naszemu sercu, bo razem tyle przeżyliśmy. Przeprowadzki mają to do siebie, że zostawiamy za … Continue reading Subiektywny alfabet emigracyjny: P jak przyjaźń

Subiektywny alfabet emigracyjny: A jak mój ulubiony mąż

A jak mój mąż A. To on jest powodem i napędem mojej emigracji. Mój osobisty latający Holender. Gdyby nie on, zamieszkanie w Holandii pewnie nigdy nie przyszłoby mi do głowy. Pisałam już o tym w zeszłym roku, przy okazji postu dla Klubu Polek na Obczyźnie.  W październiku stuknie nam jedenaście lat razem, w czerwcu minęło dziesięć … Continue reading Subiektywny alfabet emigracyjny: A jak mój ulubiony mąż

Moja przyjaciółka: gra na zwłokę

Jako że słownik języka polskiego nie zna słowa prokrastynacja, a ja lubię używać poprawnej polszczyzny, będzie o grze na zwłokę. Zaprzyjaźniłyśmy się w ostatnim czasie bardzo, a teraz próbuję zniszczyć nasze świetne relacje.  Pojawiły się bardzo konkretne sprawy. Tłumaczenie do zrobienia na konkurs, kolejne dla tutejszej Fundacji dla Literatury, teksty do napisania i wysłania i … Continue reading Moja przyjaciółka: gra na zwłokę