Ciekawość

Czasem chciałabym mieszkać w Toskanii albo w Prowansji albo w jakimś innym miejscu prosto z filmu o natchnionych pisarzach. Tak jak ten dom na zdjęciu. Zatrzymaliśmy się tam w zeszłym roku podczas urlopu i od razu skojarzyło mi się z filmem o pisarzu, który wyjeżdża do Prowansji w poszukiwaniu natchnienia. Odnajduje je oczywiście w pięknym … Continue reading Ciekawość

O poniedziałku, który bywa niedzielą

Cisnę na pedały roweru jak szalona, bo wiem, że jestem już spóźniona do pracy. Nie mam nic do poniedziałków, ale to jedyny dzień, kiedy zaczynam o dziewiątej i czasem jest mi trudniej niż łatwiej, żeby zjawić się na czas. Jest za pięć dziewiąta, a przede mną jeszcze połowa drogi. Nic to, myślę, zostanę parę minut … Continue reading O poniedziałku, który bywa niedzielą

W styczniu

Styczeń był dziwnym miesiącem. Z jednej strony czułam dobrą energię, przepełniał mnie spokój i pewność, że dam radę, że potrafię, że będzie dobrze. Z drugiej miałam poczucie ciągłej walki z samą sobą, a opowieści o sukcesach innych odbierały mi po kawałku dobre samopoczucie. Nagle wszyscy piszą i idzie im to świetnie, a ja walczę o … Continue reading W styczniu

Subiektywny alfabet emigracyjny: T jak tu mi dobrze

Dobrze mi tu, w krainie szarości, wody i wilgoci. Mimo że wybór Holandii był dziełem przypadku, to odnalazłam się w tej rzeczywistości. Ten kraj zaadoptował mnie tak jak i ja zaadoptowałam jego. To tutaj jest mój dom, moje życie i moje szczęście. To tutaj odnalazłam siebie. Lubię tutaj żyć, choć czasem nachodzi mnie ochota na … Continue reading Subiektywny alfabet emigracyjny: T jak tu mi dobrze

Subiektywny alfabet emigracyjny: S jak samotność

Początki mojej emigracji naznaczone są samotnością. Nie taką emocjonalną, głęboką i rozrywającą serce, ale spokojną, pogodzoną z sytuacją. Wyjeżdżając wiedziałam co mnie czeka i nie spodziewałam się cudów. To była samotność wywołana wyrwaniem z tłumu, bo w Warszawie prawie nigdy nie byłam sama.  Kiedy A. wychodził do pracy, ja spędzałam długie godziny na internetowych rozmowach … Continue reading Subiektywny alfabet emigracyjny: S jak samotność

Subiektywny alfabet emigracyjny: O jak od nowa

Kiedy wyjeżdżałam do Holandii nie znałam języka, nie miałam pozwolenia na pracę i nie wiedziałam nic, poza tym, że jadę za facetem, którego poznałam kilka miesięcy wcześniej. Szalone przedsięwzięcie, mogłoby się zdawać. A dla mnie to była szansa na coś dobrego. Nie wiedziałam jednak, że przeprowadzka będzie oznaczała tyle nowych żyć, tylu razy zaczynania od nowa.  … Continue reading Subiektywny alfabet emigracyjny: O jak od nowa

Subiektywny alfabet emigracyjny: N jak Nieuwkoop

Nieuwkoop - wieś, a raczej małe miasteczko, w którym wychował się mój ulubiony mąż. To właśnie tam przeprowadziliśmy się po paru miesiącach mieszkania w Amsterdamie. Wylądowaliśmy w samym środku „zielonego serca Holandii", pomiędzy jeziorami. Kiedy skończył się czas wynajmu mieszkania w Amsterdamie, szukaliśmy czegoś innego. Jednak ceny w stolicy Holandii są przerażające, a stan mieszkań … Continue reading Subiektywny alfabet emigracyjny: N jak Nieuwkoop

Subiektywny alfabet emigracyjny: M jak moje miejsce na ziemi

Facet w granatowej koszuli. Ten, przez którego znalazłam się w Holandii. On, A., moje miejsce na ziemi. To do niego wracam z podróży. To on jest moim korzeniem. Dla niego walczę o siebie, o marzenia, o spełnienie.

Subiektywny alfabet emigracyjny: L jak lubię to

„Emigracja zmienia ludzi." Nie wiem ile razy to słyszałam. Emigracja nie zmienia ludzi. Emigracja daje szansę. Szansę na nowy początek, na zmianę, na poznanie siebie. I ja z tej szansy czerpię pełnymi garściami. Emigracja, a raczej wyrwanie się ze znanego mi otoczenia, pozwoliło mi na zobaczenie siebie z innej perspektywy. Oczywiście to nie jest tylko … Continue reading Subiektywny alfabet emigracyjny: L jak lubię to

Subiektywny alfabet emigracyjny: K jak koci (k)raj

Holandia to kraj kotów. Sądząc po ich ilości, kotów nie mają tylko ci, którzy są na nie uczuleni. Widać je w oknach domów, na ulicach, jak się wygrzewają na samochodach i jak biegają po dachach.