Czytanie w bólu

Znowu boli mnie brzuch. Świadomie mówię brzuch, bo choć ból siedzi głównie na poziomie żołądka, to potrafi też objawić się w innych miejscach. Tydzień w bólu już, ale poprzednim razem trwało to cztery tygodnie. Mam nadzieję, że tym razem szybciej mi przejdzie, choć lekarz punkt kontrolny wyznaczył za sześć tygodni. Miejmy nadzieję, że nie będę musiała do niego wtedy wrócić na dalsze badania. Te, które zrobiłam teraz nie wykazują nic, co wyjaśniałoby moje objawy. W tej chwili myślimy, że to stres, co wcale mnie nie dziwi, bo już jako dziecko reagowałam na stres bólem brzucha.

Czekam aż przejdzie, a w między czasie czytam w półleżącej pozycji i wieczorami oglądam Bones. Ten serial nie jest najwyższych lotów, ale Temperance mnie rozbraja i to dla niej nadal go oglądam. Gdyby nie ona już bym go porzuciła. Poza tym lubię oglądać (i czytać) historie o ludziach, którzy się czymś pasjonują i poświęcają się temu z całkowitym przekonaniem.

Wszystko w towarzystwie Alice, oczywiście

Znowu czytam trochę więcej po niderlandzku i w sumie dobrze mi z tym. Choć teraz czytam książkę, co do której nie jestem całkowicie przekonana. Początek był świetny, a teraz trochę się nudzę i przestają mnie interesować losy głównej bohaterki. Może dlatego, że jest nią nastoletnia dziewczyna? Nie do końca przemawiają do mnie opowieści o nastolatkach, do tego opowiadane w narracji pierwszoosobowej. Jestem mniej więcej w połowie i zastanawiam się czy czytać dalej, czy dać sobie spokój i sięgnąć po coś, co ma większe szanse na oderwanie mnie od rzeczywistości i od tego co się dziej w moim brzuchu.

Taką książką mogła by być „The Last Days of Kira Mullan”, choć może teraz mogłaby nasilić ból, bo stresowałam się jak ją czytałam. Głównie z powodu sytuacji głównej bohaterki, Nancy North, która próbuje przekonać otoczenie, że śmierć Kiry nie była samobójstwem, ale nikt jej nie wierzy. To druga część serii z detektyw Maud O’Connor, autorstwa Nicci French i śmiem twierdzić, że jest lepsza od pierwszej. Czekam na kolejną. Jest już po niderlandzku (Nicci French są tak popularni w Niderlandach, że ich książki ukazują się tutaj wcześniej niż oryginały), ale poczekam na wersję angielskojęzyczną.

Choć nie przepadam za narracją pierwszoosobową w fikcji, to wciągnęło mnie bardzo „Swobodne wpadanie” Katarzyny Pochmary-Balcer. To opowieść córki o ojcu, którego ukrywa w swoim mieszkaniu, w bloku na Chomiczówce. Chciałabym powiedzieć, że to Chomiczówka spowodowała, że tak się wciągnęłam (tam się wychowałam), ale jest jej tam na to stanowczo za mało. To raczej styl autorki i to jak wszystko w tej powieści grało, niczego nie było za dużo ani za mało. A narracja pierwszoosobowa była tutaj atutem, podkreśleniem ograniczonej przestrzeni, na której wszystko się rozgrywa. Poproszę więcej takich książek.

A tak à propos dobrych książek, to chyba muszę się bliżej przyjrzeć katalogowi wydawnictwa Cyranka, bo to już kolejna książka od nich, która wpasowała się w mój smak. A do tego wydają wspaniałe Emilie Pine i Roxane Gay, więc może ich gust jest podobny do mojego.

2 thoughts on “Czytanie w bólu

Leave a comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.