Koniec tygodnia, nie koniec leżenia

Tydzień kończę w pozycji leżącej, nadal. Miałam nadzieję, że to już będzie za mną, ale niestety, choć jest poprawa, ból pleców nie ustępuje, a wręcz się wzmacnia przy siedzeniu i aktywności. Nadal nie wiem dlaczego tak jest i skąd to przyszło i pewnie już się nie dowiem. W każdym razie kocica szczęśliwa, moje czytelnicze uzależnienie … Continue reading Koniec tygodnia, nie koniec leżenia

Przy poniedziałku

Co słychać? U mnie nadal życie toczy się głównie na płasko, ale jest wyraźna poprawa i mam nadzieję, że już niedługo będę mogła wrócić do ćwiczeń i normalnego funkcjonowania. Trochę mam dosyć leżenia, choć trzeba przyznać, że stanowczo wspomaga moje czytelnicze uzależnienie. Dzisiaj wróciłam do Prousta. Zaczęłam go na początku roku, z ambitnym planem przeczytania … Continue reading Przy poniedziałku

Placek

Od kilku dni spędzam większość czasu w pozycji horyzontalnej. Według zaleceń terapeuty manualnego, który stara się pozbawić mnie bólu pleców. Okazuje się bowiem, że mój organizm stara się mnie chronić (przed czym? przed kim?) i w związku z tym zadaje mi ból. Wczoraj trochę posiedziałam i dzisiaj za to płacę. Alice nie narzeka. Mnie nie … Continue reading Placek

Wściekłość

Wzbiera we mnie wściekłość. Na kapitalizm, konsumpcjonizm, na bezsensowną dyskryminację i nienawiść, na cenzurę big techów. Czuję, że niedługo się uleje. Pewnie tutaj. W nocy znowu nie mogłam spać, ale tym razem zamiast czytać, otworzyłam okno i gapiłam się na jedną jedyną gwiazdę, przebijającą zza chmur. Poranny widok z mojego ogrodu A dzisiaj rano obudziłam … Continue reading Wściekłość

Jesień

Pierwszy dzień jesieni, a rozmaryn kwitnie jakby go to zupełnie nie obchodziło. To chyba już szósty raz w tym roku. Niesamowita roślina. Zasadziłam trzy malutkie sadzonki, chyba 4 lata temu, a teraz jest wyższy ode mnie i jak byśmy mu pozwolili, to przejąłby cały ogród. Nie przejmuje się suszą ani deszczami, nie obchodzi go czy … Continue reading Jesień

Letnie sprawy

Lato zbliża się ku końcowi i mam ochotę powiedzieć „wreszcie". Wszystko przez te upały, a nie doświadczyłam takich przez całe 21 lat mojego mieszkania w Holandii. Potem pojechaliśmy w Alpy, a tam też upały, mieszkańcom na wysokościach zupełnie nieznane. Mózg mi się lasował, ciało protestowało, nastrój miałam przez to różny, ale przetrwałam i to. Wreszcie … Continue reading Letnie sprawy

Dzisiaj świętuję…

… pierwszy krok w kierunku większych zmian. Od jutra (1 sierpnia) moja umowa w bibliotece przechodzi z części etatu na umowę zero godzin. To znaczy, że będą mi płacić tylko za to, co wypracowałam, a ja będę miała więcej wolności i decyzyjności w tym kiedy i ile pracuję. Mam zapewnione 6 godzin tygodniowo do końca … Continue reading Dzisiaj świętuję…

Osobisty nowy rok

W czerwcu obchodzę urodziny i to one są dla mnie nowym rokiem. Może dlatego, że urodziłam się w połowie czerwca, wydaje mi się to bardziej zasadne, niż pierwszy stycznia. To też świetny moment na ewaluację i w razie czego mniejszą lub większą zmianę kursu. I tak co roku czerwiec oznacza dla mnie przyglądanie się sobie, … Continue reading Osobisty nowy rok

Zmiany, które nie są zmianami

Nowy rok aż się prosi o zmiany. Najbardziej życzyłabym sobie tych wielkich: mądrych polityków, działań stabilizujących zmiany klimatyczne i, jak kandydatka na miss, pokoju na świecie. Jedyne co mogę robić to głosować na odpowiednich ludzi, dbać o swoje otoczenie i nie dać się zwariować. A żeby nie dać się zwariować, muszę zajmować się rzeczami, które … Continue reading Zmiany, które nie są zmianami

Koty, spokój i niedobór liter

Jestem, żyję, byłam na urlopie. Urlopie tak naprawdę od jednej pracy i kawałka drugiej, bo wpadło mi kilka zleceń na recenzje wewnętrzne dla wydawnictwa i nie mogłam im i sobie odmówić. Jednak redakcja musiała poczekać na mój powrót. Od wczoraj znów poruszam się po rzeczywistości, spędziłam długie popołudnie w pracy na burzy mózgów, dzisiaj od … Continue reading Koty, spokój i niedobór liter