Nowy rok aż się prosi o zmiany. Najbardziej życzyłabym sobie tych wielkich: mądrych polityków, działań stabilizujących zmiany klimatyczne i, jak kandydatka na miss, pokoju na świecie. Jedyne co mogę robić to głosować na odpowiednich ludzi, dbać o swoje otoczenie i nie dać się zwariować. A żeby nie dać się zwariować, muszę zajmować się rzeczami, które są dla mnie dobre i sprawiają mi przyjemność.
Nie będą to więc zmiany, a raczej powrót do siebie. Do tego, co lubię, do tego, co dobrze na mnie wpływa, co mi dodaje energii, zamiast ją tylko ze mnie wyciągać. Będzie więcej czytania, pisania, blogowania, pieczenia ciast i chleba, grzebania w ogrodzie, próbowania różnych rzeczy, uczenia się tych nowych, na przykład niemieckiego i szycia na maszynie.
Będzie więcej ufania sobie (to bardzo trudne) i mniej zastanawiania się co myślą inni i czego ode mnie oczekują. Zawiodę parę osób (nie pierwszy raz), wkurzę kilka kolejnych, ale za to może znajdę wewnętrzny spokój, bo mam dosyć ciągłego szarpania się i frustracji. Zawsze mówię, że najbardziej w życiu cenię sobie spokój, a potem sama sobie dokładam frustracji i szarpaniny, bo się za bardzo przejmuję tym, czym przejmować się nie muszę.
Chcę się więcej śmiać, chcieć wstawać rano z łóżka i robić codziennie coś, co mi sprawi przyjemność. Chcę tańczyć jak usłyszę fajny kawałek, chcę więcej jeździć rowerem i częściej zostawiać samochód przed domem. Chcę czuć się lekka, nawet jak mi ciążą wydarzenia na świecie. Na pytanie „co u ciebie?” chcę móc szczerze odpowiedzieć „wszystko w porządku”. Nie dlatego, że nie przejmuję się tym, co się wokół mnie dzieje, ale dlatego, że umiem sobie z tym radzić.
Nie chcę żyć dla innych i ciągle się do wszystkich dostosowywać. Nie chcę być tą osobą, którą można przestawić z miejsca na miejsce, bo na wszystko się zgadza. Nie chcę ciągle mówić „tak”, nawet jak wewnątrz mnie wszystko się temu opiera. Nie chcę stawiać siebie i swoich potrzeb na ostatnim miejscu. Nie chcę się czuć odpowiedzialna za emocje wszystkich osób, z którymi się stykam. Nie chcę się ciągle wstydzić tego, co myślę i co mam do powiedzenia. Nie chcę sama siebie cenzurować i nie pozwalać sobie działać.
Chcę korzystać z życia, bo nie chcę żałować, że nie spróbowałam.