Kiedy zeszłego lata naznosiłam tyle książek z biblioteki, że zrobiły mi zapasy na trzy miesiące, obiecałam sobie, że już nie będę tego robić. Nie dlatego, że nie ma to sensu, tylko dlatego, że te piętrzące się książki zaczęły mnie stresować. Bo trzeba je przeczytać i do tego szybko, bo przecież są wypożyczone, a na niektóre czekają kolejni czytelnicy. A im bardziej czułam mus, tym mniej miałam na nie ochotę i sięgałam po czytnik albo książki z własnych zasobów.

Praca w bibliotece niestety sabotuje wszystkie moje czytelnicze postanowienia. No bo jak mogę przejść obojętnie obok książek, które są na mojej liście do przeczytania albo brzmią interesująco albo przyciągają mnie do siebie okładką? No nie umiem wzruszyć wtedy ramionami i spokojnie odejść, zostawiając książkę na półce. Tym razem jest ich tylko siedem, ale już zaczynam czuć ich presję, choć okres wypożyczenia jest długi i jak je zabierałam do domu, nie było na nie rezerwacji, choć podejrzewam, że mogły się pojawić w międzyczasie, ale może lepiej nie będę tego sprawdzać.
A podczas gdy książki z biblio leżą i dojrzewają, ja czytam sobie inne pozycje. Na przykład serię kryminalną z Jacksonem Brodiem, autorstwa Kate Atkinson. I coraz mocniej zakochuję się w jej pisarstwie. Ten humor, te porównania i metafory, ci bohaterowie, idealne dozowanie informacji, brak pośpiechu, budowanie atmosfery tak, że prawie czujemy zapachy. No cudo po prostu, albo jak mówi Simon Savidge z SavidgeReads, to jest mój catnip. Bardzo się cieszę, że jest jeszcze kilka jej książek, po które mogę sięgnąć.
Znacie książki Kate Atkinson? A może czytaliście którąś z moich bibliotecznych zapasów i możecie mi polecić?