… pierwszy krok w kierunku większych zmian. Od jutra moja umowa w bibliotece przechodzi z części etatu na umowę zero godzin. To znaczy, że będą mi płacić tylko za to, co wypracowałam, a ja będę miała więcej wolności i decyzyjności w tym kiedy i ile pracuję. Mam zapewnione 6 godzin tygodniowo do końca sierpnia 2027, bo te godziny były już zaplanowane w marcu, ale to się jeszcze może zmienić po nowym roku. W sensie, ja to mogę chcieć zmienić, bo pracodawca nie może.
Jeszcze do mnie dobrze nie dotarło, że udało mi się wreszcie wprowadzić zmianę, o której myślę od roku, jak nie dłużej. I cieszę się ogromnie, że wreszcie mogłam zrobić ten krok, że mam zlecenia redaktorskie, które mi na to pozwoliły.
W sierpniu planuję dochodzić do siebie, daję sobie czas na odpoczynek i na to, żeby ta decyzja we mnie osiadła i się zadomowiła. Będę dużo czytać, gapić się na pole za domem, głaskać kota i spędzać czas z mężem. Mam nadzieję, że pozwoli mi to nabrać dystansu do pracy w biblio i uwolnić od niej głowę.

A potem ruszam z tym nowym życiem. Mam nadzieję, że po spokojnym sierpniu w mojej głowie powstanie trochę przestrzeni na wszystko to, czego chcę spróbować. Planów jako takich nie mam, bardziej poczucie jak chcę, żeby wyglądała moja codzienność i do tego będę sobie dążyć.
Za zmiany! 🥂