Poranek przywitał mnie pięknym wschodem słońca, widzianym z mojego pokoju na poddaszu.

Dzisiaj nie mam słów. Może dlatego, że cały dzień redagowałam słowa innych. Muszę odwrócić kolejność działań. Najpierw słowa własne, potem cudze.
Idę odpocząć, bo praca z Covidem jest trochę bardziej męcząca. Przeczytam jeden reportaż z Antologii polskiego reportażu XX wieku, a potem przeniosę się do Kanady z Inspektorem Gamache.
Dobrego wieczoru.