Wrześniowo, choć jeszcze nie jesiennie

Wrzesień nadciągnął wraz z upałami, ale wygląda na to, że skończy się na dwóch dniach, a potem temperatury w prognozach na następnych dziesięć dni nie przekraczają 26°C, ale też nie spadają poniżej 20°C, czyli lato trwa. Cieszą mnie niższe temperatury, bo upały to ja lubiłam jak miałam lat naście, a teraz tak średnio mi podchodzą. Poza tym mój pokój na poddaszu jest wtedy nie do wytrzymania i nie mogę sobie w nim spokojnie pracować. To znowu cieszy niezmiernie Alice, bo ma towarzystwo przez większość dnia. Nawet jak nie może się zwinąć w mały kłębuszek na kolanach, to przynajmniej może się ułożyć w pobliżu i liczyć na regularne głaskanie. Kocie życie!

Mimo upałów ogarnęłam wczoraj wrześniowe stosy, czyli ułożyłam w jednym miejscu wszystkie książki, które chciałabym przeczytać w tym miesiącu. Jest ich mniej niż w sierpniu i dobrze, bo wszystkich sierpniowych nie udało mi się przeczytać. Zresztą wcale się tego nie spodziewałam, ale przez przygody żołądkowo-brzuszne czytałam też trochę mniej przez parę dni. Moja wina, bo sięgałam po książki, na których trudno mi się było skupić. Jak zmieniłam taktykę, to i czytanie wróciło w miarę do normy.

Książki na wrzesień

Przygotowanie książek na wrzesień nie było trudne, zebrałam z powrotem do kupy to, co zostało z sierpnia (po prawej) i to co przyszło z biblio oraz z drugiej ręki plus dwie napoczęte już kilka miesięcy temu książki i oto one. Czytam już, a raczej znowu, „A Memoir of My Former Self” Hilary Mantel i myślę, że zacznę „The Bee Sting” Paula Murraya, bo jest na nią rezerwacja w biblio, a ja nie lubię kazać innym zbyt długo czekać (regularnie sprawdzam czy któraś w wypożyczonych przeze mnie książek nie została przez kogoś zarezerwowana, żeby w razie czego przesunąć ją na przód kolejki). „The Bee Sting” to niezła cegła z małym drukiem, więc i tak pewnie mi się trochę zejdzie. Ciągnie mnie bardzo do biografii Julii Child i do „Polek na Montparnassie”, które zresztą są jedną z tych napoczętych kilka miesięcy temu książek. W ogóle ciągnie mnie ostatnio do biografii ciekawych ludzi. Mam na przykład na oku biografię Van Gogha, bo podobno jest to biografia z plot twistem, a przynajmniej tak pisała Wiola z re:telling i bardzo mnie do przeczytania tej cegły zachęciła.

Teraz też widzę, że dużo w tych stosach non-fiction, a ja lubię płodozmian, więc muszę dobrze wybierać kolejność, żeby nie wpaść w ciąg literatury faktu. Oczywiście dojdzie mi jeszcze tutaj książka na wrześniowy klub książki (fikcja), więc powinno się udać czytać naprzemiennie. Choć pewnie będę też uskuteczniała czytanie równoległe, bo plusem literatury faktu jest to, że pośpiech, w przeciwieństwie do łapania pcheł, nie jest przy niej wskazany i można sobie urozmaicać czytanie powieściowymi skokami w bok. W łóżku standardowo będę czytać na czytniku, więc albo coś z Legimi albo z zapasów na Kindlu, więc te stosy to nie są tak całkiem przesądzone, ale chciałabym tym razem przeczytać wszystko, żeby w październiku móc czytać więcej pod nastrój. Jesień bardzo się do takiego czytania nadaje.

Dajcie znać jak tam u Was. Macie plany czy zdajecie się na los?

2 thoughts on “Wrześniowo, choć jeszcze nie jesiennie

  1. Ten Van Gogh mnie zainteresował. Może wreszcie coś w interesujący sposób napisane. “Pasja życia” Stone’a już chyba się zestarzała, a podobno też trochę podkoloryzowana była.

    Liked by 1 person

Leave a reply to Z. Cancel reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.