Thoughts on acceptance

In her last newsletter Helen Redfern shared this article about Instagram and as I’m struggling lately with the little app, it resulted in some thoughts. Because the mean people and feeling inadequate is one side of the story for me, but the other is something I was never good at – belonging to a group.

In the last few weeks, when the Black Lives Matter movement got stronger on Instagram you were easily judged if you didn’t take a public stand on it. It was like being in high school again indeed. You’re doing what we think you should be doing or you don’t belong with us.

But see, not everyone works through big things publicly. Some of us need time to think things through, others are doing amazing work somewhere unseen. And that doesn’t mean that we don’t support Black Lives Matter or any other cause or that we’re racists. We just do things differently from you.

I have to admit that I had a problem with big accounts announcing that they will now be quiet for a week and watch and learn. Because this is the privilege we are talking about for so long now. The possibility to sit and watch, the expectation that the people fighting the fight will show how it’s done and educate us on the matter. And then having an opinion about others not educating themselves publicly, on Instagram.

I wish we were all more inclusive. That we accepted that everyone is different and has different needs and ways of dealing with stuff. It’s not a contest, there is no one way to do this. Why can’t we accept that?

Anyway, what I was trying to say is that Instagram feels lately like you can only belong there if you do things a certain way. And if you don’t, you’re that weird kid that’s sitting alone on a lunch break.



Instagram i ja

Nie odnajduję się ostatnio na Instagramie. Nie do końca wiem o co biega, ale mam gdzieś poczucie, że tam nie pasuję, że coś się nie zgadza. W ostatnim newsletterze Helen Redfern linkowała do tego tekstu i coś w tym jest. Instagram powoduje, że ciągle szukam przynależności, że chcę się wpasować w akceptowalne ramy. I to wszystko wyciąga ze mnie energię.

Nie chodzi mi o to, że Instagram jest zły. Zupełnie nie. Nadal bardzo lubię to medium. Chodzi mi o to, że dałam się zapędzić w szukanie ideału, w strategie wzrostu, gonitwę za polubieniami i nowymi obserwatorami. Ze wszystkich stron słychać, że wzrost jest ważny, że trzeba robić tak czy siak, żeby mieć to czy tamto. Pozwoliłam tym głosom wpływać na moje postrzeganie siebie.

Dochodzę do wniosku, że słuchanie instagramowych specjalistów źle na mnie wpływa. Strategiczne myślenie o medium społecznościowym wywołuje u mnie stres. A przecież nie tego tam szukam.

Ja chcę się tylko dzielić historiami, moimi życiowymi przemyśleniami, tym co czytam, co mnie zajmuje, zaciekawia.

Wcale nie chcę strategicznych działań, ani miliona obserwujących, nie szukam popularności. A jednak udało się komuś mnie przekonać, że to jedyna słuszna droga.

Siedzę więc i rozmyślam nad swoją bytnością w internecie, nad tym jak chcę, żeby ona wyglądała. Gdzie chcę być więcej, a gdzie mniej. Co wspiera to kim jestem i kim chcę być. Nie wiem co z tych rozmyślań wyniknie, ale wiem jedno. Jedyna droga, którą chcę podążać, to moja droga. Nawet jeżeli będzie bardziej kręta.



Nazywajmy rzeczy po imieniu, czyli o nienawiści słów kilka.

Nienawiść – definicja Słownika Języka Polskiego PWN:

«uczucie silnej niechęci, wrogości do kogoś lub do czegoś» «uczucie silnej niechęci, wrogości do kogoś lub do czegoś»

W zeszłym tygodniu oglądałam stories Nicole @mamaginekolog i wściekałam się na świat. Nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni. To co mnie uderzyło najbardziej to słownictwo. Nicole mówiła o „hejcie”, a ja nie potrafię się przekonać do tego słowa w języku polskim*. Wiecie dlaczego? Bo „hejt” umniejsza czyn, którym jest nienawiść. Czujecie to?

Nicole opowiadała, że ktoś ją „hejtował”, bo nie odpisała mu na wiadomość. Pomijam fakt, że ona ma tylu obserwujących, że jest to fizycznie niemożliwe, żeby odpowiadała na każdą wiadomość. Bardziej frapuje mnie fakt, że nadal są na tym świecie ludzie, którzy uważają, że inni są tylko po to, żeby spełniać ich oczekiwania. A skoro tego nie robią, to można wylać na nich wiadro pomyj. Bo są zawiedzeni, bo oczekiwali czegoś innego.
Zapamiętajcie sobie, że Wasze oczekiwania nie są czyimiś obietnicami.

Dwie osoby przyznały się Nicole to „hejtowania”, bo jej nie lubiły. Serio? Miały 5 lat? Od razu zobaczyłam dzieci, które krzyczą „jesteś głupia, brzydka i nikt cię nie lubi!”. No do jasnej cholery! Nicole nadała temu pozytywny ton, że to dobrze widzieć, że ludzie mogą się zmienić, że nawet „hejterzy” mogą zmienić zdanie. Ja nie mam tak pozytywnego obrazu. Myślę, że te osoby znalazły sobie nową ofiarę.

Nie rozumiem nienawiści, nie rozumiem też przemocy, a nienawiść w internecie jest przemocą werbalną. Nie rozumiem i nie chcę zrozumieć, bo zrozumienie oznaczałoby akceptację.

Nie bójmy się nazywać nienawiści po imieniu. Nie umniejszajmy jej znaczeniu poprzez używanie słowa „hejt”. Sprawdźcie to sobie, powiedzcie głośno „ktoś mnie hejtuje” i „ktoś mnie nienawidzi”. Czujecie różnicę?

*Uwaga! Nie są to wyrzuty do Nicole, tylko obserwacja. Nie tylko ona używa słowa “hejt”, ale w tym przypadku mnie to bardzo poruszyło.

Over creëren van je eigen realiteit.

Ik ben het geklaag op Instagram soms zat. “Het algoritme mag me niet, alles is zo nep, het geeft mij een schuldgevoel en het zorgt voor dat mijn complexen naar boven komen. De hele wereld (in dit geval de hele Instawereld) is schuldig aan mijn slecht gevoel en het is de schuld van deze wereld dat mijn leven klote is.” En ik vraag me af, wat is er met de verantwoordelijkheid voor eigen leven en eigen realiteit gebeurd?

Instagram zorgt bij mij niet voor het deprimerend gevoel, het is de bron van inspiratie en het geeft mij de energie om meer te doen, om bezig te zijn waar ik mee bezig ben. Het geeft mij een positief gevoel van mogelijkheden. Ik volg ook mensen die mijn dit gevoel bezorgen. En als een account niet meer goed voor mij is, zonder enige moeite druk ik op “unfollow”. Sociale media zijn er voor ons en we kunnen deze zelf creëren. Zelfs het algoritme wordt door ons gedrag gestuurd. Het is niet de kwade computer die ons leven verpest, dat zijn we zelf.

Ik begon ook na te denken over hoe het in mijn leven gaat, buiten Instagram, met het creëren van eigen realiteit. En ik moet toegeven dat het niet zo goed eruitziet. Ik vergelijk me vaker met anderen en denk snel dat ik iets niet kan. Ik heb daaraan tijdens mijn therapie gewerkt, maar het is nog niet klaar. Ik ben nog ver van mijn ideaal.

Ik begrijp mezelf en mijn behoeftes steeds beter. Ik weet wat ik wil doen, hoewel ik nog niet helemaal weet hoe ik het zal bereiken. Steeds minder vaak zoek in naar “de weg” of “de manier” en vertrouw op mezelf, ik weet dat er voor mij maar een goede manier is. De mijne.

Ik leg de schuld voor mijn falen niet bij de wereld. Ik zoek naar de oplossingen in mezelf. Ik identificeer de blokkades en onzekerheden, ik controleer uit welke overtuigingen deze stammen en werk aan verandering. Meeste onzekerheden zijn iets wat ik mezelf vertel. Een verhaal dat in mijn hoofd draait. En als dat mijn eigen gedachten zijn dat kan ik deze veranderen. Niet waar?

Życie w kwadratach

Ostatnio Instagram mnie frustruje. Właściwie to nie Instagram sam w sobie, ale moja tam obecność, a raczej sposób i czym się tam dzielę. Zaczęło się od tego, że posłuchałam instagramowych guru i zaczęłam ograniczać zdjęcia pozaksiążkowe. To doprowadziło do zmęczenia materiału, bo przecież moje życie to coś więcej niż same książki. Znowu dzielenie się innymi aspektami życia odciągnęło mnie od bloga. Czyli prosta droga (no może trochę pokrętna) do frustracji i zniechęcenia kwadratowym światem.

View this post on Instagram

Sometimes I have doubts about being here, on Instagram I mean. I’m asking myself if it doesn’t keep me away from writing and blogging. I have this feeling that pouring my thoughts out here makes me empty and I have nothing left for my blog. Maybe I should take the thoughts from here and elaborate on them there? I love Instagram and the connections it sparks. I found here many good people who are cheering me on. Thank you for that. You know who you are. Still, sometimes, I just want to get away from it. Just to check how it would work without it. 🍃 Czasem mam wątpliwości co do mojej obecności tutaj, na Instagramie. Zastanawiam się czy nie blokuje mnie w pisaniu i blogowaniu. Mam wrażenie, że przelewanie moich myśli na opisy wyczerpuje moje zasoby i nie mam już o czym pisać na blogu. A może powinnam brać myśli stąd i rozwijać je tam? Bardzo lubię Instagram i znajomości, które dzięki niemu powstały. Znalazłam tutaj wielu dobrych ludzi, którzy mnie dopingują. Dziękuję Wam za to. Wiecie kim jesteście. Mimo wszystko czasami chcę stąd uciec. Sprawdzić jakby było bez niego. 🍃 #instagrammusings #doubts #writing #blogging #creativity #creativespark #creativespace #catswithbooks #reading #creativitycoach #igreads #igczyta #bookstagrampl #pisanie #blogowanie #kreatywność #coachkreatywności #kreatywnaprzestrzeń #iskrakreatywności #wątpliwości #niebieskiczwartek #kotyiksiążki #twijfels #creativiteit #creatieveruimte #creatievevonk #schrijven #bloggen #bookstagramnl #lezenisleuk

A post shared by Anna Maria Boland (@annamboland) on

I tak jak napisałam pod zdjęciem powyżej zaczęłam się zastanawiać nad moją bytnością na Instagramie. Bardzo lubię tę aplikację i wcale nie mam zamiaru z niej rezygnować, ale nie chcę, żeby mnie ograniczała, blokowała i odciągała do bloga. Tęsknię za blogiem, za pisaniem w ogóle. To właśnie ten brak wywołuje we mnie największe frustracje i poczucie niespełnienia.

Oczywiście, że znalazłam rozwiązanie na moje problemy. Po części dzięki niektórym komentarzom. Moje życie to coś więcej niż książki, ale też więcej niż Instagram. Mogę więc dzielić treści pomiędzy różne media.

Wiem, że to oczywiste, ale jakoś do tej pory to do mnie nie docierało.

I tak, na Instagramie mogę pisać głównie o książkach, choć pewnie nigdy nie będzie to profil czysto książkowy, a tutaj o innych życiowych aspektach. Mogę powtarzać treści z Insta tutaj albo tam blogowe. Mogę tutaj rozwijać myśli, które tam podaję w skrócie. Mogę pisać o czymś zupełnie innym. Nie muszę się ograniczać to jednej tematyki, nie muszę się ograniczać do jednego medium. Nie muszę nic. Poza tym, co muszę, bo inaczej się uduszę.

Winter

kaboompics.com_Winter
Foto: kaboompics.com

Winter hebben we dit jaar niet. En ik mis het ook niet. Als ik nu op Instagram al die foto’s van sneeuw zie dan krijg ik het spontaan koud. Ik voel meteen de koude tenen, vingers en neus. Ik denk aan het ijs op de stoep en voel de angst voor het vallen en een been breken.  Lees verder

August Break: ontbijt

Ik ontbijt altijd. Maakt niet uit hoe laat, of vroeg, mijn dag begint, zonder ontbijt begin ik er niet aan. Als ik geen kloppende hoofdpijn de hele dag wil hebben moet ik in de ochtend iets eten. En heel veel thee drinken.

Lees verder

Instagram en ik

IMG_5561

Heb ik al gezegd dat Instagram mijn favoriete sociale medium is? Ik ben een grote fan en ik ben daar het meest te vinden. Intussen heb ik ook al 1000 foto’s op mijn account staan. Lees verder

Z wizytą w Warszawie

IMG_4801
Zamek Królewski w Warszawie

Do Warszawy pojechaliśmy samochodem. Plan był taki, że A. będzie trenował na torze kolarskim w Pruszkowie, a ja w tym czasie polatam po księgarniach i spotkam się z bardzo starymi znajomymi. Resztę czasu spędzimy razem na spotkaniach z rodziną i spacerach po mieście, w którym się poznaliśmy.

Czytaj dalej

Waar kun je me vinden?

Foto: Marta Czarnecka
Foto: Marta Czarnecka

Het is tijd om te vertellen waar ik in de grote wereld van het internet te vinden ben. Misschien heb je de sociale media knoppen op de hoofdpagina van mijn blog al gezien. Echter, als je, zoals ik, alle blogs via Feedly leest, kom je waarschijnlijk nooit op de hoofdpagina. Daarom geef ik je een lijst met mijn plekjes op het internet. Lees verder