Wpadła mi dzisiaj do skrzynki oferta kursu pisarskiego. Ciekawego, bo połączonego z katalogowaniem (pomysłów, zebranych informacji, notatek). Mnie zachwycają takie kursy, bo fascynuje mnie metodologia wszelkiego rodzaju. Nie zapisałam się, bo po pierwsze £500 to w tej chwili dla mnie za dużo, a po drugie ja muszę pisać i znaleźć własną metodę pracy, a nie ciągle się uczyć.

Odcięłam się dzisiaj od świata i zniknęłam w miejscowości, której nie ma na mapie i gdzie telefony tracą zasięg. I zastanawiałam się nad metodami pracy Louise Penny, ale też detektywów Sûreté du Quebec. Zbieranie informacji, odrzucanie tego co nieważne, wydobywanie podtekstów z tego co ważne.
Mam trzy tematy, w których chciałabym się zagłębić. Notesy czekają na zapełnienie ich stron informacjami, książki na przeczytanie, ludzie na rozmowy (choć jeszcze o tym nie wiedzą). Moja potrzeba zanurzenia się w jakimś temacie z dnia na dzień się powiększa. Może wreszcie przerośnie mój strach.