Dzień odpoczynku

Dzisiaj odpoczywam, spędzam dzień na kanapie, głównie w pozycji horyzontalnej, z książką w dłoni i kotem na kolanach. Jedyną aktywność planuję na wywieszenie prania i podlanie roślin, poza tym mam nadzieję, że mój zegarek będzie wieczorem płakał rzewnymi łzami, bo tak mało się ruszałam. Miałam trochę dziwny tydzień, pięć dni w pracy, a wczoraj jeszcze … Continue reading Dzień odpoczynku

Mokro i zimno

Nie wiem jak u was, ale u nas pada od początku listopada, choć mam wrażenie, że dużo dłużej. Pola i łąki stoją pod wodą, a wysoka wilgotność powierza powoduje, że temperatury wydają się jeszcze niższe. Poza tym chyba nie ma gorszej pogody niż trzy stopnie na plusie i deszcz. To jest takie zimno, które przenika … Continue reading Mokro i zimno

Po mojemu

Bez chwili zastanowienia usunęłam (znowu) instagramową aplikację z telefonu. Nie chciałam się nad tym zastanawiać, bo wiem, że wtedy znalazłabym argumenty przeciw temu krokowi. Czułam, że moja relacja z tą małą wielką aplikacją stała się niezdrowa, a na pewno dziwna i zalatująca uzależnieniem. Nie jest to łatwe rozstanie, co tylko potwierdza moje przypuszczenia. Nie wiem … Continue reading Po mojemu

Moja łódź podwodna

Siedzę i myślę, co i jak. O tym jak więcej blogować, jak dalej podążać w obranym kierunku (choć tutaj częściowo mam jakieś pojęcie), o tym, że trzy przeze mnie wyhodowane z pestki drzewka (dwa awokado i jedno nie wiem co to, może kiwi, a może brzoskwinia) potrzebują większych doniczek, a jedno, które pojawiło się u … Continue reading Moja łódź podwodna