Cztery lata z widokiem

Cztery lata temu, pewnego ciepłego lipcowego dnia przyjechaliśmy z naszego tymczasowego domu w Niemczech z powrotem do Holandii, żeby odebrać klucze do naszego nowego domu. Domu z widokiem, do którego parę lat wcześniej wzdychaliśmy podczas weekendu w Drenthe. To nie był ten sam widok, ale bardzo podobny i wzdychaliśmy sobie, „ach, mieć taki widok z … Continue reading Cztery lata z widokiem

Małe polowanie

Ależ ja miałam noc! Nie, nie balowałam w popularnym klubie, nie szalałam też w żadnym innym miejscu, choć zostałam prawie doprowadzona do szaleństwa. A wszystko przez trzy malutkie owady. Nie wiem kto wymyślił komary, ale powinien za to ponieść wysoką karę. Maleństwa, czasem nie do zauważenia, a potrafią zmienić noc w polowanie i to krwiste. … Continue reading Małe polowanie

Nowa (stara) miłość

W czytaniu jestem niestała w miłości, ciągle poszukuję nowych, ciekawych autorów, opowieści i innych tropów literackich. Mogę kochać autorkę albo gatunek miłością wielką i nieskończoną, a potem nie sięgać po nie przez długie miesiące, bo właśnie zafascynowało mnie coś innego. To właśnie stąd biorą się moje stosy dojrzewających książek, jak i przepełnione półki na wynalazku … Continue reading Nowa (stara) miłość

Metoda na dobry sen

Cały piątek spędziłam na czytaniu książki, to samo w niedzielę. I te dwie noce spałam z tylko jedną pobudką na wizytę w toalecie (mały pęcherz, dużo płynów, może też wiek). Choć w niedzielę też pisałam, Morning Stories na Substacku i recenzję piątkowej książki. Ale poza tym, czytałam, głaskałam kota, rozmawiałam z mężem. Nic poza tym. … Continue reading Metoda na dobry sen

Małe cięcie, czyli skręcanie w boczne ścieżki

Obcięłam sobie dzisiaj włosy. Sama. Krzywo, ale nie szkodzi, bo przy małym skręcie i tak nie widać. Obcięłam, bo miałam nadzieję, że razem z włosami odetnę trochę myśli i trochę ciężaru, który czuję w głowie. Jeszcze nie wiem czy się udało. Pewnie nie, ale warto spróbować, takie cięcie duchowe, ale widoczne fizycznie. Na zdjęciu nie … Continue reading Małe cięcie, czyli skręcanie w boczne ścieżki

Syndrom światła

Nadciągają prawdziwe letnie dni, a ja najchętniej zakopałabym się pod kołdrą i schowała przed całym światem. Nie chcę chodzić do pracy, nie chcę gadać z ludźmi, nie chcę się ciągle uśmiechać i powtarzać, że wszystko jest w porządku. Chcę spokoju, ciszy, książek, okładów z kota i bycia w samotności, z małymi przerwami na męża, bo … Continue reading Syndrom światła

Wynalazek diabła

Powoli dochodzę do wniosku, że Legimi zostało stworzone przez diabła. Z jednej strony jest cudowne, bo niewygórowana kwota miesięczna daje mi dostęp to mnóstwa świetnych tytułów, z drugiej strony, jest okropne, bo niewygórowana kwota miesięczna daje mi dostęp to mnóstwa świetnych tytułów. A od kiedy odkryłam, że jest tam coraz więcej świetnych tytułów angielskojęzycznych wpadłam … Continue reading Wynalazek diabła

Tyle ile mi potrzeba

Dużo myślę ostatnio o życiu. O tym co mnie w nim uwiera i jak bym chciała by wyglądało. Wyobraźnia ciągle podsuwa mi te same obrazy. Spokój, praca z domu, słowa, książki, ogród, wspólna popołudniowa kawa, my we dwoje, spokój. Od lat nic się w nich nie zmieniło. I właśnie ta życiowa myśl przewodnia, spokój, przeważa … Continue reading Tyle ile mi potrzeba

Czytelniczy początek maja

Znowu nazaczynałam książek jakby świat miał się jutro skończyć i teraz nie wiem po którą sięgać i tak leżą i na mnie patrzą i nie wiem dlaczego się jeszcze nie obraziły i sobie nie poszły, lub chociaż nie wypluły zakładki, żeby mi utrudnić życie, a ja zaczynam kolejną lekturę i dziwię się, że Storygraph mi … Continue reading Czytelniczy początek maja

Weekendowe opowieści

Zastanawiam się jaki proces myślowy zachodzi w głowie człowieka, który dochodzi do wniosku, że piąta rano to świetny moment na prace ogrodowe z podkaszarką. Naprawdę chciałabym wiedzieć jak się dochodzi do takich decyzji. Wiem, że są ludzie, którzy uważają, że jak oni wstali to świat też musi. I tacy, których zdaniem są lepsi od innych, … Continue reading Weekendowe opowieści