Metoda na dobry sen

Cały piątek spędziłam na czytaniu książki, to samo w niedzielę. I te dwie noce spałam z tylko jedną pobudką na wizytę w toalecie (mały pęcherz, dużo płynów, może też wiek). Choć w niedzielę też pisałam, Morning Stories na Substacku i recenzję piątkowej książki. Ale poza tym, czytałam, głaskałam kota, rozmawiałam z mężem. Nic poza tym. … Continue reading Metoda na dobry sen

Małe cięcie, czyli skręcanie w boczne ścieżki

Obcięłam sobie dzisiaj włosy. Sama. Krzywo, ale nie szkodzi, bo przy małym skręcie i tak nie widać. Obcięłam, bo miałam nadzieję, że razem z włosami odetnę trochę myśli i trochę ciężaru, który czuję w głowie. Jeszcze nie wiem czy się udało. Pewnie nie, ale warto spróbować, takie cięcie duchowe, ale widoczne fizycznie. Na zdjęciu nie … Continue reading Małe cięcie, czyli skręcanie w boczne ścieżki

Syndrom światła

Nadciągają prawdziwe letnie dni, a ja najchętniej zakopałabym się pod kołdrą i schowała przed całym światem. Nie chcę chodzić do pracy, nie chcę gadać z ludźmi, nie chcę się ciągle uśmiechać i powtarzać, że wszystko jest w porządku. Chcę spokoju, ciszy, książek, okładów z kota i bycia w samotności, z małymi przerwami na męża, bo … Continue reading Syndrom światła

Wynalazek diabła

Powoli dochodzę do wniosku, że Legimi zostało stworzone przez diabła. Z jednej strony jest cudowne, bo niewygórowana kwota miesięczna daje mi dostęp to mnóstwa świetnych tytułów, z drugiej strony, jest okropne, bo niewygórowana kwota miesięczna daje mi dostęp to mnóstwa świetnych tytułów. A od kiedy odkryłam, że jest tam coraz więcej świetnych tytułów angielskojęzycznych wpadłam … Continue reading Wynalazek diabła

Tyle ile mi potrzeba

Dużo myślę ostatnio o życiu. O tym co mnie w nim uwiera i jak bym chciała by wyglądało. Wyobraźnia ciągle podsuwa mi te same obrazy. Spokój, praca z domu, słowa, książki, ogród, wspólna popołudniowa kawa, my we dwoje, spokój. Od lat nic się w nich nie zmieniło. I właśnie ta życiowa myśl przewodnia, spokój, przeważa … Continue reading Tyle ile mi potrzeba

Czytelniczy początek maja

Znowu nazaczynałam książek jakby świat miał się jutro skończyć i teraz nie wiem po którą sięgać i tak leżą i na mnie patrzą i nie wiem dlaczego się jeszcze nie obraziły i sobie nie poszły, lub chociaż nie wypluły zakładki, żeby mi utrudnić życie, a ja zaczynam kolejną lekturę i dziwię się, że Storygraph mi … Continue reading Czytelniczy początek maja

Weekendowe opowieści

Zastanawiam się jaki proces myślowy zachodzi w głowie człowieka, który dochodzi do wniosku, że piąta rano to świetny moment na prace ogrodowe z podkaszarką. Naprawdę chciałabym wiedzieć jak się dochodzi do takich decyzji. Wiem, że są ludzie, którzy uważają, że jak oni wstali to świat też musi. I tacy, których zdaniem są lepsi od innych, … Continue reading Weekendowe opowieści

Czytanie czasem boli

Czasem książka rozwala mnie na łopatki, powoduje, że muszę pobyć sama ze sobą przez kilka dni (nie, żeby było mi to dane, ale rozkminiam sobie wtedy sprawy w głowie, w każdym samotnym momencie). Muszę sobie przemyśleć to, co poruszyła, poprzykrywać rany, które otworzyła. Czasem to zwykły ból, ale czasem przebija się przez niego coś więcej. … Continue reading Czytanie czasem boli

Weekend pod kotem

Weekend spędziłam pod kotem, dosłownie. Całe (no prawie) sobotę i niedzielę byłam kocim posłaniem, a dzięki temu przeczytałam cztery książki. Dwie kolejne części Jeżycjady („Noelkę" i „Pulpecję") i dwie książki Magdaleny Witkiewicz. W sobotę przeczytałam na nowo „Czereśnie zawsze muszą być dwie", a w niedzielę nową część osadzoną w tym samym świecie, czyli „Ulotny zapach … Continue reading Weekend pod kotem

Kiedy fikcja jest za blisko prawdy

Znacie Julię z „Roku 1984" Orwella? W „Roku 1984" widzimy wszystko z perspektywy Winstona Smitha, a teraz możemy spojrzeć na wszystko jej oczami, bo Sandra Newman zrobiła ją główną bohaterką swojej książki. Ale zanim zacznę czytać „Julię" (nie ma jeszcze polskiego tłumaczenia) postanowiłam wrócić do „Roku 1984", tym razem w oryginale, bo dwadzieścia lat temu … Continue reading Kiedy fikcja jest za blisko prawdy