Kiedy zeszłego lata naznosiłam tyle książek z biblioteki, że zrobiły mi zapasy na trzy miesiące, obiecałam sobie, że już nie będę tego robić. Nie dlatego, że nie ma to sensu, tylko dlatego, że te piętrzące się książki zaczęły mnie stresować. Bo trzeba je przeczytać i do tego szybko, bo przecież są wypożyczone, a na niektóre … Continue reading Jak się mają zapasy książkowe do czytania
Czytelniczy początek maja
Znowu nazaczynałam książek jakby świat miał się jutro skończyć i teraz nie wiem po którą sięgać i tak leżą i na mnie patrzą i nie wiem dlaczego się jeszcze nie obraziły i sobie nie poszły, lub chociaż nie wypluły zakładki, żeby mi utrudnić życie, a ja zaczynam kolejną lekturę i dziwię się, że Storygraph mi … Continue reading Czytelniczy początek maja
Czytanie czasem boli
Czasem książka rozwala mnie na łopatki, powoduje, że muszę pobyć sama ze sobą przez kilka dni (nie, żeby było mi to dane, ale rozkminiam sobie wtedy sprawy w głowie, w każdym samotnym momencie). Muszę sobie przemyśleć to, co poruszyła, poprzykrywać rany, które otworzyła. Czasem to zwykły ból, ale czasem przebija się przez niego coś więcej. … Continue reading Czytanie czasem boli
Weekend pod kotem
Weekend spędziłam pod kotem, dosłownie. Całe (no prawie) sobotę i niedzielę byłam kocim posłaniem, a dzięki temu przeczytałam cztery książki. Dwie kolejne części Jeżycjady („Noelkę" i „Pulpecję") i dwie książki Magdaleny Witkiewicz. W sobotę przeczytałam na nowo „Czereśnie zawsze muszą być dwie", a w niedzielę nową część osadzoną w tym samym świecie, czyli „Ulotny zapach … Continue reading Weekend pod kotem
Kiedy fikcja jest za blisko prawdy
Znacie Julię z „Roku 1984" Orwella? W „Roku 1984" widzimy wszystko z perspektywy Winstona Smitha, a teraz możemy spojrzeć na wszystko jej oczami, bo Sandra Newman zrobiła ją główną bohaterką swojej książki. Ale zanim zacznę czytać „Julię" (nie ma jeszcze polskiego tłumaczenia) postanowiłam wrócić do „Roku 1984", tym razem w oryginale, bo dwadzieścia lat temu … Continue reading Kiedy fikcja jest za blisko prawdy
To był luty
Luty, sama nie wiem co o nim myśleć. To był trochę miesiąc zagubienia, ale też zrozumienia pewnych spraw i mechanizmów we mnie siedzących. To był też miesiąc słaby czytelniczo, co na pewno wpłynęło na moją niechęć do jego tegorocznej wersji. Ciężko mi się było skupić i ciągnęło mnie bardziej do Sudoku niż do czytania. To … Continue reading To był luty
O czytelniczej przyjemności
Wczoraj w pracy pewien starszy pan zagadnął mnie o spokój jaki tego dnia panował w bibliotece. I rzeczywiście był to wyjątkowo spokojny dzień i bardzo mało osób nas odwiedziło. Czasem to dobrze, bo daje szanse na małe porządki, ale ileż można ogarniać książki na regałach. Rozmowa zeszła nam się na czytanie, a raczej na to … Continue reading O czytelniczej przyjemności
Podsumowałam 2023 rok na YouTube
To był dobry czytelniczy rok. Nie tylko przeczytałam mnóstwo świetnych książek, ale też, najzwyczajniej na świecie, dobrze mi się czytało. Po raz pierwszy od kilku lat nie miałam dołka czytelniczego i miałam wrażenie, że przez cały rok czytałam w miarę równo, a na pewno codziennie. Nawet w okresie depresji czytanie szło mi bardzo dobrze, a … Continue reading Podsumowałam 2023 rok na YouTube
Czytelniczo i dokąd czytając wędruje mój mózg
No i jak tam w nowym roku? Postanowienia, plany, czy inne takie zrobione? U mnie najważniejsze postanowienie to dużo czytać, czyli to samo jak co roku, bo czytanie wspomaga moje dobre samopoczucie. Zawsze mówię, że jak nie czytam kilka dni, to lepiej nie być w mojej okolicy, choć muszę przyznać, że już dawno nie miałam … Continue reading Czytelniczo i dokąd czytając wędruje mój mózg
Stare książki
Bardzo lubię stare książki. Nie tylko ze względu na ich dziwny, lekko zatęchły zapach wanilii (szczególnie te stare kieszonkowe, pomarańczowe Penguiny, zawsze je kupuję, kiedy je widzę, szkoda, że nie mam ich wszystkich), ale także dlatego, że mogę wejść w świat sprzed wielu lat. Książka ze zdjęcia została po raz pierwszy opublikowana we wrześniu 1930 … Continue reading Stare książki